To jeszcze nie koniec przygody biało-czerwonych w Okręgowym Pucharze Polski. Środowe spotkanie z Jagiellonią II Białystok rozstrzygnęły dopiero rzuty karne, w których lepsi okazali się zawodnicy ŁKS-u 1926 Łomża.
Wielkiego widowiska w środę po południu nie było. Pierwszy raz piłka do siatki wpadła dopiero w 44. minucie meczu, kilkadziesiąt sekund przed przerwą. Wynik 1:0 pozostał niezmieniony prawie do samego końca spotkania, ale w doliczonym czasie gry zawodnikowi Jagiellonii udało się pokonać bramkarza ŁKS-u, zmieniając w ostatniej chwili wynika na 1:1. Był to mecz pucharowy, a więc dogrywka okazała się nieunikniona.
Nie przyniosła ona jednak rozstrzygnięcia. ŁKS 1926 Łomża zwyciężył dopiero po serii rzutów karnych, która zakończyła się wynikiem 5:4. - Takie mecze trzeba wcześniej skończyć. Tym bardziej, że się wygrywa przez całe spotkanie, a tracimy tak naprawdę z niczego bramkę - komentuje trener Robert Speichler.
Biało-czerwoni zostają w Okręgowym Pucharze Polski i czekają na następnego rywala.
ŁKS 1926 – Jagiellonia II Białystok 1:1 (1:0), karne 5:4
Gole: Pawczyński (44') (ŁKS 1926), Murawski (90+5’) (Jagiellonia II)
karne:
ŁKS 1926: Brzozowski, Listowski, Kacprzyk, Adamczyk, Mocarski,
Jagiellonia II: Huczko, Bayer nk, Matras, Pankiewicz, Płoszkiewicz
zdj. ilustracyjne