ŁKS 1926 Łomża na własnym stadionie podjął Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Dla gospodarzy mecze ostatnich kolejek to walka o utrzymanie w lidze. Po dzisiejszym wygranym spotkaniu (2:1) i kolejnych zdobytych punktach pojawiło się światełko w tunelu. Czy ta dobra passa utrzyma się do końca sezonu?
Przed meczem na faworyta typowano gości. Świt plasuje się na przodzie tabeli, z kolei ŁKS cały czas ma niepewną sytuację. Dla podopiecznych Krzysztofa Ogrodzińskiego starcie z mocniejszym przeciwnikiem było wyzwaniem. Trzeba było nie tylko pokazać dobrą grę, ale też zrzucić z barków ciężar grożącego spadku.
Obie drużyny od początku narzuciły tempo. Na bramkę nie trzeba było długo czekać. ŁKS szybko wykorzystał swoją szansę. W 2. minucie Marcin Świderski bezpośrednio z rzutu wolnego wyprowadził ekipę na prowadzenie. Rywale próbowali odrobić stratę i udało im się to kilka chwil później. W 14. minucie na 1:1 odpowiedział Michał Steć.
Druga połowa to popis kilku, może nie spektakularnych, ale dobrych akcji. Widać było zaangażowanie i wolę walki. Jako pierwsi do walki ruszyli gospodarze. W 59. minucie gola na wagę zwycięstwa strzelił Damian Gałązka. Goście chcieli zmienić ten wynik, ale defensywa naszych skutecznie ich powstrzymała. Tuż przed ostatnim gwizdkiem łomżanie mogli podwyższyć na 3:1 w sytuacji sam na sam, jednak zawodnik był na spalonym.
Zwycięstwo z nowodworzanami jest niewątpliwie na wagę złota. Daje zespołowi pewien bufor bezpieczeństwa i psychiczny komfort przed następnym starciem. Kolejna walka czeka „Ełkaesiaków” na wyjeździe. Do pokonania mają Wartę Sieradz. Początek meczu zaplanowano na sobotę na godz. 17.