O punkty w ligowej tabeli, ale też o przełamanie strzeleckiej niemocy walczyć będzie drużyna ŁKS-u 1926 Łomża w niedzielne popołudnie na stadionie miejskim w Łomży. Rywalem będzie Lechia. Co prawda nie ta znacznie bardziej znana z Gdańska, tylko z Tomaszowa Mazowieckiego, ale to nie powód, by lekceważyć rywala, który w tych rozgrywkach prezentuje się bardziej niż przyzwoicie.
Jutrzejszy przeciwnik biało-czerwonych zgromadził na swoim koncie 12 punktów w siedmiu meczach. ŁKS ma o dwa oczka mniej, ale też o jedno spotkanie więcej za sobą. Oznacza to ni mniej ni więcej, że ekipa z Tomaszowa lepiej weszła w sezon od podopiecznych trenera Mateusza Miłoszewskiego. Czy jednak jest od nich lepsza? To pokaże bezpośrednie starcie, w którym ełkaesiacy nie są bez szans. Jeśli jednak chcą nie tylko przedłużyć do siedmiu serię meczów bez porażki, ale też zakończyć trwającą od czterech spotkań serię remisów, w tym trzech bezbramkowych, muszą zacząć znowu strzelać gole.
O tym, że bez goli nie da się wygrywać meczów wie każde dziecko. Oczywiście nie trzeba też tego uświadamiać opiekunowi biało-czerwonych. Będzie on jednak miał w tym meczu o tyle utrudnione zadanie, że nie będzie mógł skorzystać z dwóch napastników leczących urazy: Daniela Lemańskiego oraz Pawła Drażby. W tej sytuacji narzucałoby się ustawienie obok Michała Sadowskiego innego napastnika spośród przesiadujących dotychczas na ławce i na krótko wchodzących na murawę. W ostatnim spotkaniu pierwszym zastępcą Drażby był Daiji Kimura. Nie skreślamy młodego zawodnika, ale efektu w postaci choćby jednego gola nie było. Czy trener zaufa Kimurze po raz kolejny? A może da pograć w większym wymiarze wychowankowi MŁKS-u Michałowi Tarnowskiemu? My widzimy jeszcze jedną opcję, wartą chyba rozważenia. Przesunięcie do ataku Rafała Maćkowskiego, który jak doskonale wiemy gole zdobywać potrafi, a gra na skrzydle nie pozwala na pełne wykorzystanie jego potencjału. Oczywiście wówczas trzeba podjąć kolejne decyzje: kto na prawe skrzydło, a kto na prawą obronę, ale nie zamierzamy układać trenerowi składu. Analizujemy tylko problem z przodu, jaki w ŁKS-ie ewidentnie w tym sezonie jest dostrzegalny.
Jeśli chodzi o analizę gry Lechii, to nie ma się specjalnie nad czym rozwodzić. Zespół gra piłkę ofensywną, strzela dużo goli (17 w 7 meczach) i niewiele mniej traci. Ich 11 bramek po stronie strat blado wypada przy czterech straconych ŁKS-u, ale odwracając sytuację sześć strzelonych przez naszych piłkarzy w żaden sposób nie może zrobić wrażeniach na jutrzejszych gościach. W każdym razie styl gry naszych jutrzejszych rywali raczej jest bardziej zbliżony do tego, co chcielibyśmy oglądać w wykonaniu ełkaesiaków, bo piękno piłki tkwi właśnie w grze ofensywnej i strzelanych golach, a tego naszemu zespołowi ostatnio brakuje. Wiemy jednak, że potrafią oni tak grać i mamy nadzieję, że udowodnią to już jutro.
Spotkanie rozpocznie się o godz. 15.00 na stadionie miejskim przy ul. Zjazd 18 w Łomży.