"Artyści" nie śpią. Tylko częściowo udaje się ich wykryć. Tym razem "ozdobili" napisami i rysunkami budynki ŁSM przy ul. Niemcewicza 10 czy Małachowskiego 7. Za usunięcie aktów wandalizmu docelowo zapłacą mieszkańcy.
Akty wandalizmu to codzienność, z którą musi zmagać się Łomżyńska Spółdzielnia Mieszkaniowa.
- Tylko w tym tygodniu ktoś pomazał białym sprayem ściany budynku Niemcewicza 10, Małachowskiego 7 i jedno drzewo. Różowe, niebieskie i zielone napisy na budynkach Niemcewicza 6 i 10, Małachowskiego 7 i 11 pojawiły się w latach 2020-2021. Tak jak w przypadku Reymonta 7A sprawcy wandalizmu nie zostaną odnalezieni z powodu braku kamer i małego zainteresowania mieszkańców - taką informację przekazał nam jeden z czytelników.
Reklama
Poprosiliśmy też o stanowisko w tej sprawie ŁSM.
- Dewastacje zgłaszane są na policję regularnie. Zazwyczaj, ze względu na brak świadków, są umarzane - mówi Piotr Pawłowski, członek zarządu Łomżyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Nie wszystkie budynki ŁSM objęte są monitoringiem, jednak spółdzielnia rozważa jego poszerzenie o nowe kamery. Miałyby pojawić się miejscach, gdzie najczęściej dochodzi do zniszczeń. Szczególnie, że każdy akt wandalizmu niesie ze sobą koszty.
- Każda nieruchomość jest ubezpieczona. Zgłaszamy się do ubezpieczyciela i zazwyczaj kwota z ubezpieczenia pokrywa koszty naprawy. Jednak ubezpieczenie to koszty mieszkańców, lokatorów - wyjaśnia Pawłowski.
Reklama
Zobacz też: Chuligańskie "malunki" w ŁSM. Policja nie znalazła sprawców, więc za naprawę zapłacą mieszkańcy
Fot. nadesłane