Funkcjonuje od 40 lat i przez ten czas pomogła, a nawet ratowała życie wielu osobom. Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego „Łomża” świętowała swój jubileusz. Nie zabrakło wspomnień, wzruszeń i gości, którzy odegrali ważną rolę w historii grupy.
Uroczystość u łomżyńskich strażaków
W piątek (19 czerwca) na placu wewnętrznym KM PSP w Łomży odbyła się uroczystość z okazji jubileuszu 40-lecia Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego „Łomża”.
- Upór i zaangażowanie kilku strażaków pozwoliło w 1986 roku utworzyć najpierw sekcję wodno-nurkowo, która z czasem ewoluowała w Specjalistyczną Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego – wspominał mł. bryg. Paweł Leszczyński, zastępca Komendanta Miejskiego PSP w Łomży.
Główny obszar działania łomżyńskiej grupy to rzeki, czyli Narew, Pisa i Biebrza. Obecnie grupa liczy osiemnastu wyszkolonych nurków, z czego sześciu kierujących pracami podwodnymi. Jakie cechy powinien mieć dobry strażak-nurek?
– Przede wszystkim powinien być opanowany i odporny na stres. Nigdy nie wiadomo, co może go spotkać pod wodą – ocenił Paweł Leszczyński.
Strażacy-nurkowie z Łomży pomagają w całej Polsce
I choć grupa ma za sobą kawał historii, strażacy-nurkowie już myślą o przyszłości, m.in. pozyskując nowoczesny sprzęt. W tym roku w ramach programu ochrony ludności i obrony cywilnej na lata 2025-2026 strażacy zakupili przenośny sonar. Urządzenie w szybki sposób potrafi przeskanować toń wody, aby odnaleźć poszukiwaną osobę. Koszt takiego urządzenia przekracza 100 tysięcy złotych. Strażacy podkreślają, że sprzęt jest drogi, jednak bardzo potrzebny.
- W PSP specjalistyczne grupy ratownictwa odgrywają bardzo istotną rolę. Na terenie województwa jest ich kilka. Są rozmieszczone blisko akwenów. Wszystko po to, abyśmy mogli dotrzeć na miejsce jak najszybciej i pomóc potrzebującym – wyjaśnił w rozmowie z nami st. bryg. Dariusz Łukaszewicz, zastępca Podlaskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP.
Łukaszewicz dodał, że grupa z Łomży zabezpiecza nie tylko teren powiatu łomżyńskiego, ale i pobliskie powiaty. Kiedy zachodzi potrzeba, grupa jest też dysponowana poza województwo podlaskie.
Niebezpieczna praca
O tym, jak niebezpieczna i trudna, nie tylko fizycznie, jest praca strażaka-nurka, mówił zastępca dowódcy JRG łomżyńskich strażaków.
- Zawód strażaka ogólnie jest niebezpieczny, a u strażaka-nurka to niebezpieczeństwo i obciążenie psychiczne jest jeszcze większe. Akcje są trudne, z różnych powodów. Są duże emocje, bo na brzegu na osobę, która utonęła, czekają jej bliscy. Nagle fajna zabawa nad wodą kończy się dramatem – powiedział st. kpt. Kamil Cieślikiewicz.