Reklama

Kto tu oszukuje i buntuje mieszkańców? Wiceprezydent Serdyński nazwał radnego Mieczkowskiego oszustem

Kto spodziewał się nudnego, wakacyjnego klepania uchwał na sesji Rady Miejskiej w Łomży, ten mocno się pomylił. W rolach głównych wystąpili zastępca prezydenta Piotr Serdyński oraz radny klubu Przyjazna Łomża i zarazem lider lokalnej Nowej Nadziei (Konfederacja) Marcin Mieczkowski. Wiceprezydent już na początku sesji nie gryzł się w język i wprost nazwał radnego opozycji „oszustem”.

Mieczkowski to postać aktywna w sieci i znana z organizacji wcześniejszych protestów antyimigranckich. Jego polityczni oponenci od dawna zarzucają mu jednak, że w pogoni za lajkami i politycznym kapitałem nie cofa się przed manipulacjami, niedomówieniami i sianiem fake newsów. Tym razem osią sporu stały się dwie flagowe inwestycje: nowo otwarty dworzec PKP oraz budowa tężni solankowej.

Awantura o dworzec: Post na Facebooku kontra komisja

Wszystko zaczęło się od powrotu pociągów pasażerskich – wydarzenia, na które miasto czekało latami. Sukces? Dla mieszkańców tak, ale w polityce to idealne paliwo do uderzenia. Radny Mieczkowski wrzucił wczoraj do sieci emocjonalny wpis, w którym oskarżył miasto o totalny absurd i sprowadzenie na pasażerów niebezpieczeństwa. Grzmiał o osobach niewidomych wchodzących z peronu wprost pod koła samochodów, braku pasów itd.

Reklama

- PKP dowiozło ludzi do granicy działki, a Miasto zapomniało ich bezpiecznie odebrać! – pisał radny.

Wiceprezydent Piotr Serdyński nie wytrzymał i publicznie zarzucił radnemu ordynarne kłamstwo. Okazuje się, że zaledwie dzień wcześniej, podczas Komisji Gospodarki Komunalnej, naczelnik Przemysław Chełstowski wyłożył Mieczkowskiemu wszystkie fakty kawę na ławę. Większość spraw logistycznych i przebudowa chodników czy parkingów wokół stacji to zadanie spółki PKP PLK, z którą miasto na bieżąco uzgadniało projekt. W miejscu, gdzie pasażerowie wychodzą z peronów, nie można zgodnie z przepisami wyznaczyć przejścia, bo znajduje się tam skrzyżowanie i miejsca parkingowe. Żeby przejście powstało, PKP musi najpierw zlikwidować dwa miejsca parkingowe przy targowisku i przerobić je na chodnik.

Reklama

Droga przy stacji wcale nie jest ruchliwą arterią – przypomina raczej spokojną uliczkę osiedlową. Mimo to miasto dla bezpieczeństwa zapowiedziało tam postawienie znaku „uwaga piesi” i ograniczenie prędkości do 20 km/h.

- Mieczkowski na komisji to wszystko usłyszał, po czym wyszedł z sali i napisał posta obarczającego winą miasto, świadomie podburzając mieszkańców – mówi nam jeden z radnych będących wczoraj na komisji.

Bitwa o tężnię. Kto naprawdę uratował drzewa?

Drugie starcie dotyczyło budowy tężni solankowej w Parku Jana Pawła II. Mieczkowski na sesji sugerował, że dzięki jego osobistym interwencjom, wizjom lokalnym i presji mieszkańców udało się ocalić drzewa przed bezduszną wycinką.

Reklama

Wiceprezydent Serdyński szybko jednak sprowadził radnego na ziemię, zarzucając mu kolejną próbę „przypinania sobie orderów” za fikcyjne zasługi.

- Ten projekt nie zmienił się ani o milimetr po pana, jak pan to mówi, jakiś inicjatywach czy publicznych wypowiedziach – punktował Serdyński.

Według słów wiceprezydenta drzewa, o które tak rzekomo walczył lider Nowej Nadziei, od samego początku w planach urzędników nie były przeznaczone do usunięcia. Serdyński wypomniał Mieczkowskiemu, że ten nawet nie pofatygował się, żeby zajrzeć do oficjalnej dokumentacji technicznej i planów miasta, zanim zaczął publicznie alarmować media i podgrzewać nastroje.

Reklama

Przy okazji tematu tężni radny dopytywał o koszty inwestycji, które opiewają na kwotę 1,25 miliona złotych. Z wyjaśnień magistratu wynika, że część robót drogowych – w tym budowę alejek doprowadzających do tężni – wyłączono z głównego kontraktu zewnętrznego i powierzono miejskiemu zakładowi budżetowemu MPGKIM. Wszystko po to, by sprawnie dokończyć inwestycję, której realizacja przez zewnętrzną firmę jest już na bardzo zaawansowanym etapie.

„Jest pan oszustem” vs. „Takich farmazonów dawno nie słyszałem”

Piotr Serdyński postanowił ostatecznie i bez owijania w bawełnę podsumować działalność radnego. Wiceprezydent najpierw wyliczył, co dokładnie miasto tam buduje – zapowiedział alejki z przepuszczalnego kruszywa mineralnego, ozdobne nasadzenia, monitoring, oświetlenie oraz małą architekturę, w tym ławki i leżaki. Potem przeszedł do otwartej i zdecydowanej krytyki. 

Reklama

- Myślę, że pan radny tak naprawdę już powinien ten temat skończyć i przeprosić, bo zrobił pan dużo zamieszania. Buntował pan lokalną społeczność - grzmiał Serdyński. - Nie szanuje pan również mieszkańców, nie szanuje pan symboli miejskich, profanuje pan nasz herb, wprowadza pan społeczność lokalną w błąd. (...) Kłamie pan publicznie. Mogę panu to oświadczyć publicznie, że jest pan oszustem.

Wiceprezydent zarzucił opozycjoniście, że ten specjalizuje się wyłącznie w buntowaniu ludzi i budowaniu negatywnych emocji. Zaapelował też, by Mieczkowski zaczął wreszcie szanować swój mandat i mieszkańców, jeśli sam chce być traktowany poważnie.

Reklama

Lider Nowej Nadziei nie zamierzał jednak potulnie milczeć i momentalnie skontrował wypowiedź wiceprezydenta, nie przebierając w słowach.

- Szanowni państwo, no takich farmazonów to dawno nie słyszałem, powiem szczerze – wypalił prosto w mikrofon Mieczkowski. – Nie wiem, skąd pan bierze takie rzeczy w ogóle w swojej głowie. Za co miałbym mieszkańców przeprosić? Za które kłamstwa – dopytywał oburzony radny.

Sezon polowania na głosy w wyborach parlamentarnych w 2027 roku można oficjalnie uznać za otwarty!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości