O tym temacie w kuluarach mówiło się już od jakiegoś czasu. Piłkarze ŁKS Łomża od prawie dwóch miesięcy nie otrzymują wynagrodzenia i zagrozili odejściem z klubu. Do sensacyjnych doniesień dotarł Marcin Stus z Kanału Sportowego.
Przed nowym sezonem w klubie przy ul. Zjazd 18 zatrudniony został nowy szkoleniowiec i to jaki. Nazwisko Marcina Sasala, jak na warunki trzecioligowe zrobiło wrażenie. Sasal w przeszłości pracował w ekstraklasie w takich klubach jak Korona Kielce czy Pogoń Szczecin. Do Łomży przyszło też kilku doświadczonych zawodników, zatrzymano ponadto najlepszych strzelców Huberta Antkowiaka i Cezarego Sauczka.
Cel, jaki został wyznaczony przed drużyną nie jest trudny do odgadnięcia. Nie ukrywają tego zresztą sami działacze. Prezes ŁKS Tomasz Bałdyga cytowany przez klubowe media mówi wprost: „Naszym sportowym celem jest awans”. To zrozumiałe, bo skład, jak na trzecią ligę jest mocny, do tego dochodzi specjalizujący się w „robieniu awansów” trener.
Na papierze wszystko się zgadza, tylko realia pokazują co innego. Znamy w środowisku piłkarskim portal przekazuje, że klub nie płacił już w ubiegłym sezonie, ale w lutym tego roku, po kilku miesiącach zaległości wobec piłkarzy zostały uregulowane. Teraz łomżyńscy futboliści wypłat nie widzieli już prawie od 2 miesięcy. Najgorzej mają ci, którzy mają na utrzymaniu rodziny.
– Zapłacili nam za pierwszy miesiąc, we wrześniu już nie. Zaraz będą dwa miesiące zaległości. Usłyszeliśmy, że dostaniemy zaległą kasę 10 października, a teraz dostaliśmy informację, że tych pieniędzy nie będzie i że nie wiadomo kiedy będą. Nie chcemy powtórki. Każdy jest tym zmęczony. Drużyna chce walczyć o awans ale nie może być tak, że nie dostajemy wypłat. Klub nagłaśnia, że chce awansu, organizuje specjalne stroje… Naprawdę: możemy grać i w starych, byle pensja była – cytuje kanalsportowy.pl jednego z graczy, który chce pozostać anonimowy.
Reklama
Jak na rozgrywki III ligi, mówimy naprawdę o sporych kwotach.
– (…) Podpisano wysokie kontrakty, to są naprawdę duże pieniądze na III ligę. Najlepsi zarabiają ok. 15 tys. zł. Jest grupa ok. 10 zawodników, którzy zarabiają ponad 10 tys. Podobno miesięczny budżet na same pensje to ok. 300 tys. Na III ligę to ogromna suma – opowiada w rozmowie z Marcinem Stusem piłkarz. – Jeśli do grudnia nie byłoby pieniędzy, to ja na pewno odejdę. Paru kluczowych graczy też. Nikt nie chce grać za darmo. Wtedy awans pewnie byłby przegrany – dodają zawodnicy.
Reklama
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że ŁKS ma ponownie wesprzeć największy sponsor klubu – Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Chodzi o kwotę 300 tys. zł, która pokryłaby zaległości w wypłatach. Sytuacja jest o tyle paradoksalna, bowiem ŁKS otrzymał ostatnio pokaźny zastrzyk gotówki z miasta, co podkreślają i doceniają sami piłkarze na łamach portalu.
Z danych, jakie pozyskaliśmy wynika, że na przestrzeni niecałych 24 miesięcy było to ponad 1,2 mln zł ze spółek miejskich (MPEC i ZGO). Prawie drugie tyle, około 950 tys. zł, tylko w tym roku przekazał Urząd Miejski ze środków konkursowych i pozakonkursowych. Dość dodać, że w przeciągu ostatnich 10 lat wsparcie z miejskich jednostek nie przekroczyło łącznie 2 mln zł. Obecnie przekazywane kwoty mogą więc robić wrażenie, jak na klub, który nie występuje w rozgrywkach centralnych. Pytanie – gdzie są te pieniądze, skoro klubu teraz nie stać na pensje piłkarzom?
W kuluarach nawet stali bywalcy stadionu przy ul. Zjazd tracą cierpliwość. Spotkaliśmy jednego z kibiców, który związany jest z klubem od kilkudziesięciu lat.
– Tak być nie może! Co tu się wyprawia? Miała być 2 liga na stulecie, oby się nie skończyło okręgówką – komentuje całą sytuację sympatyk biało-czerwonych.
Po 11. kolejkach sytuacja w tabeli nie jest najgorsza, ale i powodów do huraoptymizmu też nie widać. Łomżanie zajmują 4. miejsce, tracąc do liderującej Ząbkovii Ząbki 5 punktów. Klub z Mazowsza, wydaje się być w tej chwili najgroźniejszym rywalem w walce o II ligę, z którym nasi piłkarze przegrali na wyjeździe 0:2. Swoich ambicji nie ukrywają także, rezerwy warszawskiej Legii oraz wzmocniona przed sezonem Warta Sieradz.
„Zobaczymy, czas pokaże”, powiedział niegdyś klasyk muzyki disco-polo Zenon Martyniuk. Tak i w przypadku ŁKS, zobaczymy czy ten projekt wypali i hasło „2. liga na 100-lecie” stanie się faktem.