W najbliższą sobotę o godz. 16.00 drużyna ŁKS-u 1926 Łomża prowadzona przez trenera Krzysztofa Ogrodzińskiego zmierzy się na stadionie miejskim w Łomży z zespołem Pelikana Łowicz. Czy biało-czerwoni po raz trzeci z rzędu w tym sezonie sięgną po komplet punktów? Z całą pewnością łatwo nie będzie. Portal www.mylomza.pl dokładnie o 16.00 przeprowadzi dla Was transmisję wideo z tego wydarzenia.
W poprzednim sezonie spotkania z ekipą z Łowicza zakończyły się dla naszych piłkarzy ujemnym bilansem punktowym i bramkowym. Co prawda w Łomży padł remis 1:1 (gola dla ŁKS-u zdobył Paweł Wasiulewski) po wyrównaniu gości w końcówce meczu, ale na wyjeździe zespół prowadzony wówczas przez trenera Miłoszewskiego poległ tracąc dwa gole i nie strzelając żadnego.
Poprzedni sezon to już jednak historia i warto spojrzeć, jak obie ekipy radzą sobie w obecnym. Drużyna gości, po sześciu kolejkach, ma na koncie połowę możliwych do zdobycia punktów i zajmuje obecnie 10. miejsce w tabeli. Na wynik ten złożyły się trzy zwycięstwa (u siebie: 6:1 z Turem Bielsk Podlaski i 3:2 z Polonią Warszawa oraz wyjazdowe 2:0 z GKS-em Wikielec). Wygrana z Polonią, osiągnięta przed tygodniem, może wskazywać na zwyżkę formy piłkarzy z Łowicza, choć z drugiej strony zespół z Konwiktorskiej jakoś specjalnie w tym sezonie nie zachwyca.
ŁKS zajmuje 12. miejsce w tabeli i ma o dwa punkty mniej od jutrzejszych rywali. Uzbierane siedem punktów to dwa kolejne zwycięstwa: u siebie z Turem (1:0) i na wyjeździe z GKS-em Wikielec (2:1). Jedyny remis padł w wyjazdowym meczu z Huraganem Morąg, który zakończył się wynikiem 0:0. ŁKS odniósł jednak w ostatnich dwóch kolejkach dwa zwycięstwa i z pewnością myśli o wydłużeniu tej serii.
Pelikan ma na ten moment nie tylko lepszy bilans punktowy, ale też bramkowy. Piłkarze z Łowicza strzelają dużo goli (14 - najwięcej w lidze obok liderującej Lechii Tomaszów i wicelidera - Widzewa)), ale też dużo tracą (10). Bilans ten jednak może być nieco mylący, bo duży wpływ ma na niego wynik meczu z Turem, w którym Pelikan aż sześciokrotnie trafił do siatki rywali. Czy pójdzie mu tak łatwo z ŁKS-em, który choć bilans ma ujemny, to wynika to bardziej z niemocy strzeleckiej niż dziurawej obrony? Biało-czerwoni stracili w sześciu meczach tylko pięć bramek i razem z Sokołem Aleksandrów Łódzki mogą poszczycić się mianem drugiej defensywy w lidze (za Widzewem). Z kolei dwa trafienia Rafała Maćkowskiego w Wikielcu nastrajają optymistycznie, bo wszyscy wiemy, że "Rambo" strzelać potrafi i czekaliśmy tylko na to, kiedy zacznie.
Choćby z powodu tego, że jutro na stadionie w Łomży zmierzą się najlepszy atak z drugą defensywą ligi, mecz zapowiada się ciekawie. Czy ŁKS wydłuży serię zwycięstw do trzech (a właściwie rozpocznie, bo dwa wygrane mecze to jeszcze nie seria)? A może padnie podobny wynik jak przed rokiem? Porażki biało-czerwonych nie chcemy brać pod uwagę...