Policjanci z łomżyńskiej drogówki, którzy rozstawili się z radarem w Marianowie, spodziewali się pewnie nudnego dnia i paru rutynowych mandatów za przekroczenie prędkości. Kiedy jednak zatrzymali jadącą 77 km/h hondę, rutyna natychmiast się skończyła. Okazało się, że siedzący za kółkiem 24-latek to drogowy fantasta. Nigdy w życiu nie miał prawa jazdy, za to w policyjnych systemach świeciły się przy jego nazwisku aż trzy aktywne zakazy prowadzenia aut.
Zaczęło się od absolutnej rutyny. Policjanci z ruchu drogowego stanęli z radarem w Marianowie. Pilnowali tam „pięćdziesiątki”, bo kierowcy lubią w tym miejscu docisnąć. Na czarną hondę nie musieli długo czekać. Laser pokazał 77 km/h, mundurowi machnęli lizakiem i auto zjechało na pobocze. Ot, zwyczajne wykroczenie, mandat, parę punktów i po strachu. Tak przynajmniej mogło się wydawać kierowcy.
Prawdziwe tąpnięcie nastąpiło jednak w momencie, gdy policjanci wklepali dane 24-latka do systemu. Baza danych dosłownie pękała w szwach. Młody łomżanin nigdy w życiu nie zdał egzaminu na prawo jazdy. Na jego koncie widniały trzy aktywne, sądowe zakazy prowadzenia pojazdów.
Po sprawdzeniu w policyjnych systemach okazało się, że mężczyzna posiada trzy sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Jeden z nich obowiązuje do 10 lipca 2026 roku, a dwa kolejne do 2029 roku. Młody człowiek uznał jednak, że papierki z sądu nie będą mu mówić, co ma robić.
Z Marianowa 24-latek już nie odjechał na fotelu kierowcy. Policjanci wezwali lawetę, która odciągnęła hondę na parking strzeżony – na koszt właściciela. Sam zainteresowany dostał kajdanki i resztę dnia oraz noc spędził w policyjnym areszcie.
Sprawa była tak ewidentna, a bezczelność kierowcy tak duża, że mundurowi z miejsca ruszyli z procedurą trybu przyspieszonego. Rano mężczyzna stał już przed sądem.
Błyskawiczna decyzja sądu w Łomży
Sędzia nie bawił się w półśrodki. Uznał, że skoro trzy wcześniejsze wyroki niczego chłopaka nie nauczyły, trzeba sięgnąć po najcięższe działa. 24-latek opuścił salę rozpraw z dożywotnim zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Do tego doszło pół roku więzienia (w zawieszeniu na 2 lata) oraz potężne uderzenie po kieszeni – 10 tysięcy złotych grzywny.