Członkowie rodzin ofiar z grobu więźniów politycznych wzięli udział w upamiętnieniu 70. rocznicy zamordowania osób przetrzymywanych w łomżyńskim więzieniu. Masakry, w nocy z 29. na 30. czerwca 1943 roku, na polanie lasu w Jeziorku, dokonali żołnierze niemieccy.
Pod koniec czerwca 1943 roku hitlerowcy zamordowali 62 osoby z łomżyńskiego więzienia. Rok wcześniej na tej samej łące w lesie jeziorkowskim rozstrzelanych zostało ponad sześćdziesięciu pensjonariuszy Domu Opieki w Pieńkach Borowych. Dwa tygodnie później po wydarzeniach z czerwca 1943 roku, na polanie zginęli zaś członkowie dziewiętnastu rodzin łomżyńskiej inteligencji.
Uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni hitlerowskiej odbyły się w niedzielę, 30. czerwca. Ze względu na złą pogodę, większość obchodów została przeniesiona do kościoła pw. Przemienienia Pańskiego w Piątnicy. Tam homilię nawiązującą do historycznych wydarzeń wygłosił bp Tadeusz Bronakowski.
- Biskup zwrócił uwagę na niebezpieczne zjawisko nasilające się w ostatnich latach, próbę uczynienia Polaków współodpowiedzialnymi za drugą wojnę światową- przytacza Beata Sejnowska- Runo, społeczny kustosz Miejsca Pamięci Narodowej w Jeziorku. - Ostrzegał przed fałszywym przesłaniem ostatnio wyemitowanego przez Telewizję Polską niemieckiego filmu "Nasze matki, nasi ojcowie", gdzie ofiary (Polacy), przedstawione są w roli katów. Przytoczył dane z badania opinii publicznej we Francji, w którym aż 70 proc. badanej młodzieży pytanej o nazistów, wskazywało Polaków- dodaje Sejnowska- Runo.
Po Mszy świętej zespół Szkolne Słowiki ze Szkoły Podstawowej w Jeziorku zaprezentował montaż słowno- muzyczny. Razem z uczniami wystąpiła Anna Wójcik- wnuczka zamordowanego w Jeziorku Stanisława Kostki Walczuka.
70. rocznicę mordu na polanie w Jeziorku zakończył Apel Pamięci. List do uczestników uroczystości skierował też Jerzy Smurzyński- ostatni żyjący skazaniec z lasu jeziorkowskiego.