Obok współczesnego minimalizmu wzorniczego, coraz większe miejsce wywalcza sobie bogata, kolorowa twórczość ludowa, do której wracamy chętniej i z większą odwagą. Niedziela św. Rocha w skansenie kurpiowskim w Nowogrodzie była tego idealnym przykładem- tysiące uczestników z zapałem lepiło garnki i naczynia, kurpiowskie wycinanki rozchodziły się jak świeże bułeczki, a dzieci z zapałem rywalizowały w tradycyjnych, ludowych zabawach- biegu z jajkiem czy wyławiania jabłek.
- Te atrakcje są naprawdę bogate i przeróżne. To spotkanie z kulturą kurpiowską, ale i innego regionu- tym razem zaprosiliśmy kapelę kaszubską- mówi Urszula Kuczyńska, kierownik skansenu administrowanego przez Muzeum Północno- Mazowieckie w Łomży.
Organizowana od kilkunastu lat impreza znów stała się okazją do pokazania pracy tych, bez których kiedyś całe społeczności nie wyobrażały sobie życia: kowala, garncarza, dbającej o tradycję wycinankarki.
- Dziś to naprawdę zawód "ginący". Kiedyś "na kowala" trzeba było uczyć się cztery lata, potem praktykować u rzemieślnika i zdać egzamin czeladniczy. Dopiero wtedy otrzymywało się pozwolenie na pracę. Po sześciu latach pracy jako czeladnik, można było zdawać "na mistrza"- opowiada Edward Królik, mistrz kowalstwa.
Niedziela św. Rocha była także okazją do zabawy. Dzieci, tym razem porzucając wirtualny świat gier komputerowych, z zapałem rywalizowały w biegu z jajkiem umieszczonym na łyżeczce, wyławianiu ustami zanurzonego w wodzie jabłka, wdrapywaniu się na słup i biegu "w łapciach".
Gościom przygrywała Kapela Kurpiowska i Zespół Pieśni i Tańca z Sierakowic oraz liczni artyści ludowi, którzy na tę okazję odkurzyli swoje zapomniane instrumenty. Gratką była czterogłosowa harmonia z pedałami, na której Ludwik Sztachański z Taraskowa wyczarowywał skoczne, wesołe melodie.
- To zabytek. Takich instrumentów już nie ma- przyznaje muzyk.
Imprezy ludowe od kilku lat zyskują na popularności. Mieszkańcy Łomży i całego regionu coraz chętniej sięgają po manufakturowe wyroby artystów, doceniają jakość prawdziwego, wiejskiego jedzenia, wsłuchują się w dawną muzykę. Dziś folklor znów jest w cenie- tylko w ten weekend w okolicach Łomży zorganizowano trzy podobne imprezy.