Bezbramkowym remisem zakończyło się spotkanie 7. kolejki III ligi pomiędzy ŁKS-em 1926 Łomża a łódzkim Widzewem. Mecz okrzyknięty w Łomży piłkarskim świętem przyciągnął na trybuny stadionu znacznie większą niż zwykle liczbą kibiców, którzy mimo braku goli obejrzeli zupełnie niezłe, pełne walki widowisko.
Jeżeli niektórym osobom w Łodzi wydawało się, że sama nazwa "Widzew Łódź" spowoduje paraliż łomżyńskich piłkarzy, to mocno się przeliczyły. Grający dziś w zielonych strojach biało-czerwoni nie odstawali w żadnym elemencie od faworyzowanych rywali, a remis jest sprawiedliwym wynikiem. Z drugiej strony oba zespoły czuły po meczu niedosyt i nic dziwnego, bo oba miały okazje do tego, by zdobyć dziś komplet punktów.
Spotkanie nieco lepiej rozpoczęli goście, którzy już w 4. minucie po raz pierwszy zagrozili bramce strzeżonej dziś przez Oliwera Wienczatka. Bramkarz ŁKS-u nie dał się jednak zaskoczyć i pewnie obronił uderzenie Daniela Mąki. W następnych minutach ŁKS wykonywał trzy stałe fragmenty. Ani dwa rzuty rożne, ani rzut wolny nie przyniosły ełkaesiakom prowadzenia, za to po tym ostatnim to Widzew mógł objąć prowadzenie. Szybka kontra i błąd Mariusza Baranowskiego mogły wiele kosztować gospodarzy, bo piłka po podaniu do Krzysztofa Możdżonka wpadła do bramki Wienczatka, ale na szczęście sędzia dopatrzył się w tej sytuacji spalonego i bramki nie uznał.
ŁKS przetrwał pierwsze ataki gości i po 20 minutach zaczął nieco odważniej poczynać sobie w ofesywie. W 22. minucie przyniosło to rzut wolny z około 25 metrów, po którym kilku centymetrów zabrakło, by trybuny wybuchły radością. Strzelał Rafał Maćkowski i zabrakło naprawdę niewiele.
W 34. minucie miała miejsce wymuszona zmiana w ŁKS-ie. Boisko opuścić musiał kontuzjowany Paweł Drażba, a jego miejsce zajął Daiji Kimura.
Również w drugą połowę lepiej weszli goście. W 48. minucie zaskakującego strzału z pierwszej piłki spróbował Adrian Budka, ale Wienczatek był skoncentrowany od samego wejścia na murawę i nie pozwolił się pokonać.
Po 15 minutach dużego naporu ataki widzewiaków zelżały, a do głosu zaczął dochodzić ŁKS. W 61. minucie podopieczni trenera Miłoszewskiego przeprowadzili bardzo ładną akcję w polu karnym Widzewa, gdzie rozklepali obronę łodzian. Pozostało tylko umieścić piłkę z małej odległości w siatce i rola ta przypadła Michałowi Sadowskiemu. Napastnik biało-czerwonych ładnie próbował uderzyć z woleja miał jednak dużego pecha i fatalnie skiksował. Mimo to piłka nieznacznie minęła słupek bramki Michała Chorosia, który byłby bezradny gdyby uderzenie było celne.
Kilka minut później na boisku zameldował się Daniel Lemański, który zmienił właśnie Sadowskiego i zaledwie po minucie przebywania na murawie, w pierwszym kontakcie z piłką mógł zostać bohaterem swojego zespołu. Niekrytego Lemańskiego wypatrzył w polu karnym wyrzucający piłkę z autu Dawid Korotkiewicz, a wychowanek ŁKS-u znakomicie przyjął futbolówkę stojąc tyłem do bramki i uderzył z pełnego obrotu pod poprzeczkę. Tylko instynktowna obrona i odbcie piłki nad poprzeczkę przez bramkarza uratowało Widzew od straty gola.
W końcówce meczu obie drużyny zaczęły prowadzić bardziej otwartą grę. Lepiej mogli na tym wyjść goście, którzy w doliczonym czasie gry mieli w jednej akcji aż dwie szanse na pokonanie Wienczatka. Żadnej jednak nie wykorzystali i sędzia zakończył ten wyrównany mecz.
Zapraszamy do obejrzenia retransmisji meczu ŁKS 1926 - Widzew oraz konferencji prasowej po spotkaniu.
ŁKS 1926 Łomża - Widzew Łódź 0:0
ŁKS: Oliwer Wienczatek - Dawid Korotkiewicz, Reinaldo Melao Do Nascimiento, Paweł Wasiulewski, Konrad Kamienowski - Rafał Maćkowski, Daniel Kacprzyk (59" Rydzewski), Mariusz Baranowski, Przemysław Olesiński - Michał Sadowski (68" Lemański), Paweł Drażba (36" Daiji Kimura)
Widzew: Michał Choroś - Adrian Budka, Norbert Jędrzejczyk, Sebastian Zieleniecki, Maciej Szewczyk - Daniel Mąka, Przemysław Rodak, Princewill Okachi, Mariusz Zawodziński (66" Sabiłło) - Krzysztof Możdżonek - Piotr Burski.