Dwóch policjantów, którzy tuż po kolizji służbowej skody burmistrza Stawisk przybyli na miejsce zdarzenia, stanie przed sądem. Prokuratura zarzuca im niedopełnienie obowiązków. Do tej pory nie ma niepodważalnych dowodów na to, kto kierował autem. Nie udało się ustalić, czy kierowca skody był trzeźwy.
Do głośnej kolizji służbowego samochodu Urzędu Miasta w Stawiskach doszło 31. lipca ubiegłego roku. Skoda octavia uderzyła w lawetę do przewozu samochodów.
Na miejsce przybyło trzech funkcjonariuszy policji z Komendy Powiatowej Policji w Kolnie. Zajmowali się zabezpieczeniem śladów, ustaleniem przebiegu zdarzenia, przesłuchaniem świadków.
Niestety, ich praca nie przyniosła spektakularnych efektów- przez kilka miesięcy łomżyńscy prokuratorzy sami musieli ustalać, czy za kierownicą skody siedział burmistrz Stawisk Marek Waszkiewicz, czy 31-letni mężczyzna, na co dzień zatrudniony w Urzędzie Miasta w Stawiskach na stanowisku szofera.
Wątpliwości co do tożsamości kierowcy zmusiły też prokuraturę do umorzenia wątku kierowania samochodem pod wpływem alkoholu- choć początkowo i takie podejrzenia pojawiały się.
Ostatecznie burmistrz oskarżony o spowodowanie kolizji stanął przed sądem i usłyszał wyrok skazujący, szybko jednak od niego się odwołał. Sprawa wciąż się toczy.
Teraz Prokuratura Rejonowa w Łomży zdecydowała też o postawieniu przed sądem dwójki policjantów (postępowanie wobec trzeciego, emerytowanego, zostało warunkowo umorzone). Śledczy zarzucają funkcjonariuszom niedopełnienie swoich obowiązków i przekroczenie uprawnień. Rozprawy rozpoczną się jeszcze w grudniu.