Reklama

Porażka 0:1 na pożegnanie rundy jesiennej w Łomży [VIDEO]

11/11/2017 15:45

Jeśli mielibyśmy jednym zdaniem streścić dzisiejsze spotkanie ŁKS-u 1926 i MKS-u Ełk, napisalibyśmy, że był to słaby mecz, słabych drużyn, ze szczęśliwym golem dla gości, którzy jednak nieco bardziej na niego zasłużyli. Dodatkowo karty rozdawał silny wiatr, ale po zmianie stron wciąż wiał on tak samo, więc obie drużyny miały podobne szanse.

W pierwszej połowie do goście wyglądali na drużynę, która jest bardziej zdeterminowana i której bardziej zależy na strzeleniu gola. Piłkarze z Ełku potrafili wymienić kilka składnych podań i przedostać się w pole karne ŁKS-u, podczas gdy biało-czerwoni ograniczali się głównie do przeszkadzania. Z pewnością znacznie miało to, że to przyjezdni grali z wiatrem, który dziś miał duży wpływ na to, co działo się na boisku. Na pewno zaś miał znaczenie przy trafieniu Patryka Gondka z 16. minuty, które dało gościom prowadzenie i jak się później okazało również zwycięstwo w całym meczu.

Sam gol, chociaż dość przypadkowy, a na pewno szczęśliwy, mógł się podobać. Gondek, który dopadł do piłki w okolicach narożnika pola karnego, uderzył bez zastanowienia w kierunku bramki Pawła Lipca. Futbolówka przelobowała naszego bramkarza i wpadła do bramki odbijając się jeszcze po drodze od poprzeczki.

Reklama

W pierwszej połowie ŁKS nie potrafił odpowiedzieć na to trafienie i do przerwy nadal na boisku przeważał zespół MKS-u, który zdołał nawet po raz drugi umieścić piłkę w bramce gospodarzy, ale stało się to ze spalonego. Najlepsze okazje nasi piłkarze marnowali głównie po stałych fragmentach, a jeśli już trafili w światło bramki, jak w 24. minucie, to tuż sprzed linii bramkowej piłkę wybił obrońca z Ełku.

Na drugą połowę ełkaesiacy wyszli nieco bardziej zmobilizowani i zdołali zepchnąć gości do defensywy. Trudno powiedzieć ile w tym było rzeczywistej przewagi biało-czerwonych, a ile wyrachowania drużyny z Ełku, która nie chciała za bardzo atakować, żeby nie ryzykować utraty prowadzenia po szybkiej kontrze.

Reklama

Mimo przewagi optycznej podopieczni trenera Krzysztofa Ogrodzińskiego nie umieli dziś przeprowadzać składnych akcji, za jakie chwaliliśmy ich w poprzednim meczu w Łomży. Nawet czerwona kartka dla jednego z zawodników MKS-u i kilkanaście minut gry w przewadze liczebnej okazało się niewystarczające by zdobyć choć wyrównującego gola. Bliscy tego byli natomiast w 88. minucie goście. Na szczęście w sytuacji sam na sam górą był Lipiec.

Mecz zakończył się więc kolejną domową porażką ŁKS-u, który spadnie po nim w tabeli co najmniej o jedno miejsce, bowiem został już wyprzedzony przez dzisiejszego rywala, który zrównał się z naszą ekipą punktami. Kolejne i ostatnie w tym roku spotkanie ligowe nasi piłkarze rozegrają za tydzień w Warszawie przeciwko rezerwom Legii.

Reklama

ŁKS 1926 Łomża - MKS Ełk 0:1 (0:1)

Bramka: Gondek 16"

ŁKS: Lipiec - Kamienowski (46. Grabowski), Melao, Drozdowski, Gałązka, Maćkowski, Kaliszewski, Zalewski, Rydzewski (75. Kacprzyk), Kaput (69. Świderski Ł.), Tarnowski (58. Sadowski)

MKS: Radzikowski - Molski, Kuriata, Paprocki, Łapiński, Rogala, Gondek, Furman, Iraci, Mularczyk, Kalinowski

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości