Po dwóch miesiącach pobytu w Centrum Onkologii w Gliwicach, 33-letni mężczyzna, który otrzymał twarz od dawcy z Ciecior koło Kolna, wychodzi ze szpitala. To wielki sukces polskiej chirurgii- to pierwszy na świecie przeszczep twarzy ze wskazań życiowych.
33-letni mężczyzna w drugiej połowie kwietnia uległ wypadkowi podczas pracy- maszyna do cięcia kamieni prawie amputowała mu twarz. W dłuższej perspektywie nie miał szans na przeżycie.
Jedyną możliwością uratowania mu życia była transplantacja twarzy. Heroiczną decyzję o oddaniu twarzy swego zmarłego 34-letniego syna, podjęła Teresa Banach, mieszkanka Ciecior koło Kolna.
34-latek w maju uległ wypadkowi na rowerze. Nie odzyskał przytomności- prawdopodobnie już wcześniej miał guza mózgu- i po kilku dniach spędzonych w Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej, zmarł.
Mieszkanka Ciecior, poproszona prze lekarzy o podpisanie zgody na transplantację organów, zdecydowała się pomóc.
- To była trudna decyzja, nie od razu ją podjęłam- przyznawała w rozmowie z dziennikarzami TVN24 matka zmarłego. - W końcu pomyślałam jednak, że mojemu synowi to już nie jest potrzebne, a chciałam uratować czyjeś życie.
Twarz i organy wewnętrzne mężczyzny uratowały życie 33-latka z drugiego końca Polski. Teraz młody mężczyzna wychodzi ze szpitala. Na odzyskanie pełnej sprawności, m.in. mimiki twarzy, musi poczekać jeszcze ok. pół roku.
Pierwszy udany przeszczep twarzy został przeprowadzony w 2010 roku w Barcelonie. Operacja w gliwickim szpitalu była pierwszym tego typu zabiegiem w Polsce i jednocześnie pierwszym na świecie przeprowadzonym ze wskazań życiowych, nie estetycznych.