Podlaskie to jedyny region w kraju, w którym liczba śmiertelnych ofiar w wypadkach drogowych rośnie, zamiast- zgodnie z ogólnopolską tendencją- maleć. Jak donosi dziennika Rzeczpospolita, w naszym regionie wskaźnik śmiertelności wynosi 17,1. To najgorsza wartość w kraju.
- Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w województwie podlaskim wskaźnik zabitych na sto wypadków wynosi aż 17,1 i jest najwyższy w kraju. Polska średnia to 9,6 zabitych- czytamy w dzienniku Rzeczpospolita.
Tylko w tym roku na drogach naszego regionu zginęło już 60 osób, 455 zostało rannych. Przez cały zeszły rok policjanci zanotowali tu 131 ofiar śmiertelnych i 907 osób rannych.
Wbrew obiegowej opinii, zdaniem naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku Pawła Maciejuka, groźne wypadki nie są zasługą kierowców ciężarówek.
- W ubiegłym roku byli (kierowcy ciężarówek- przyp. red.) sprawcami jedynie siedmiu proc. wypadków drogowych w ogólnej liczbie sprawców zdarzeń. Najwięcej wciąż powodują ich kierowcy samochodów osobowych. W 2012 roku aż 77,1 proc.- przytaczają słowa naczelnika dziennikarze.
Jesteśmy czarnym punktem na mapie kraju, a z opinii specjalistów, których gazeta poprosiła o komentarze wynika, że za tragiczny skutek wypadków odpowiadają złej jakości drogi.
- Mamy mało dróg dwujezdniowych, bardzo duży ruch tranzytowy i ciężarowy- tłumaczy Paweł Maciejuk i zwraca uwagę, że w tym przypadku wymowne jest powiedzenie, że "lepsza droga wybacza więcej błędów".
O poprawę sytuacji na drogach województwa zaapelował do ministra transportu i ministra spraw wewnętrznych poseł PiS Jarosław Zieliński. Parlamentarzysta chce wiedzieć- jak czytamy w Rzeczpospolitej- jakie kroki zamierzają podjąć szefowie resortów, by wyeliminować dramat podlaskich dróg.