Jak się właśnie nieoficjalnie dowiedzieliśmy, dziś wykryto kolejne, siódme już ognisko ASF w Polsce. Tym razem w okolicach Choroszczy. To w ciągu kilku ostatnich dni trzeci przypadek wykrycia ogniska afrykańskiego pomoru świń. Sprawę z doniesienia Głównego Lekarza Weterynarii bada Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
W ubiegłym tygodniu odkryto piąte ognisko ASF w gospodarstwie we wsi Rębiszewo Studzianki, na granicy powiatów wysokomazowieckiego i zambrowskiego. W sobotę z kolei pojawiła się informacja o szóstym ognisku - w Mielniku. Dziś, jeszcze oficjalnie niepotwierdzone, dochodzą wieści o siódmym, a trzecim w bardzo krótkim odstępie czasu ognisku choroby. Tym razem w okolicach Choroszczy.
Cały czas trwa ustalanie w jaki sposób wirus ASF przedostał się do kolejnych gospodarstw. Wedłu ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela mało prawdopodobne jest, aby kolejne przypadki afrykańskiego pomoru świń wzięły się od dzików. Prawdopodobnie wirus został przeniesiony przez człowieka. Właśnie tę kwestię ma wyjaśnić ABW.
Pierwszy przypadek ASF w Polsce wykryto w lutym 2014 roku. Od tego czasu inspekcja weterynaryjna odnotowała sześć ognisk tej choroby u trzody chlewnej (z czego trzy w tym roku) oraz ponad sto przypadków ASF u dzików, które dotyczyły ponad 160 sztuk tych zwierząt. Wszystkie te przypadki miały miejsce w województwie podlaskim.
Wirus ASF nie jest groźny dla ludzi.