Końcówka rundy jesiennej w wykonaniu piłkarzy ŁKS-u 1926 Łomża nie może satysfakcjonować kibiców miejscowej drużyny. Na zakończenie tegorocznych rozgrywek biało-czerwoni doznali kolejnej porażki. Tym razem musieli uznać wyższość rezerw Legii Warszawa, która zwycięskiego gola na 2:1 zdobyła w końcówce spotkania.
ŁKS pojechał na mecz z Legią z 18 pkt na koncie i szansą na wyrównanie, a nawet poprawienie dorobku po rundzie wiosennek z ubiegłego sezonu, kiedy nasi piłkarze wywalczyli 19 pkt i zajmowali 13. miejsce z czterema punktami przewagi nad strefą spadkową. Niestety, szansy tej nie wykorzystali w dwóch kolejnych meczach, przegrywając przed tygodniem z MKS-em Ełk u siebie oraz w niedzielę 19 listopada na wyjeździe z rezerwami Legii. Przerwę zimową spędzą więc tuż nad "kreską", na 15. miejscu, mając trzy punkty przewagi nad pierwszym z potencjalnych spadkowiczów Wartą Sieradz. Zimą więc zarząd klubu oraz trener Krzysztof Ogrodziński będą mieli o czym myśleć.
Niedzielny mecz lepiej zaczął się dla ełkaesiaków, choć pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Mimo, że goście mieli znakomite okazje na objęcie prowadzenia, to zawodziła skuteczność i żaden z zawodników łomżyńskiego zespołu nie potrafił otworzyć wyniku spotkania. Za to drugą połowę od mocnego uderzenia zaczęli podopieczni trenera Ogrodzińskiego, już w 46. minucie obejmując prowadzenie. Strzelcem bramki otwierającej wynik został Michał Kaput. Radość piłkarzy i kibiców ŁKS-u nie trwała jednak długo. Już w 58. minucie z obroną łomżyńskiego zespołu zabawił się Robert Bartczak, który pokonał zastępującego w tym meczu pomiędzy słupkami Pawła Lipca Eryka Niemirę. Od tego momentu oba zespoły starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wśród łomżyńskich kibiców, którzy przyjechali za swoim zespołem, można było usłyszeć jęk zawodu kiedy w 86. minucie gola na wagę trzech punktów zdobył Michał Góral, którego znakomicie podaniem obsłużył Łukasz Moneta. Mecz zakończył się wynikiem 2:1 i ŁKS na koniec jesieni znalazł się tuż nad strefą spadkową.