Piłkarze ŁKS-u 1926 Łomża zafundowali dziś kibicom prawdziwy rollercoaster. W półfinałowym meczu Okręgowego Pucharu Polski po rzutach karnych ulegli Olimpii Zambrów i tym samym zakończyli przygodę z rozgrywkami. Teraz przed nimi powrót do ligi i walka o utrzymanie.
W pierwszej połowie oba zespoły dość spokojnie próbowały zdobyć bramkę. Doskonałą sytuację pierwszy wypracował rywal. W 8. minucie podanie ze środka pola wykorzystał pomocnik Patryk Koncewicz i wyprowadził Olimpię na prowadzenie.
Po zmianie stron ŁKS jakby trochę się ożywił. Zabrakło jednak precyzji w zagraniach. Ofensywa zambrowian szybko przejmowała piłkę i od razu rozprowadzała ją po swojemu. W 65. minucie goście stanęli do rzutu wolnego. Dośrodkowanie idealnie wykorzystał Michał Kuczałek i podwyższył wynik na 2:0.
Trener Ogrodziński próbował ratować sytuację i szybko wprowadził na boisko nowych zawodników. ŁKS nabrał wiatru w żagle i doprowadził do remisu. W 84. gola strzelił Gałązka, a dosłownie tuż przed końcem meczu jak feniks z popiołów odrodził się Reinaldo Melao, umieścił piłkę w siatce i uratował kolegów przed porażką.
Dogrywka to z kolei popis szybkich, czasem desperackich prób zdobycia bramki. Brak rezultatu zakończył się rzutami karnymi, które dla zawodników były stresem, a dla kibiców nie lada widowiskiem.
Stres zjadł jednych i drugich. Po regulaminowych pięciu strzałach z każdej strony wciąż był remis 4:4 (dwa niewykorzystane). Decydująca okazała się postawa bramkarza rywali. Obronił ostatnie podejście w wykonaniu Michała Kaputa i okazał się bohaterem meczu.
Szansę na występ w finale Okręgowego Pucharu Polski wywalczyła Olimpia. Szkoda, bo końcówka naprawdę dawała nadzieję, że triumf będą dziś święcić nasi. Niestety, więcej szczęścia w jedenastkach i mocniejszego golkipera okazali się mieć rywale.
Przed podopiecznymi Krzysztofa Ogrodzińskiego powrót do szarej rzeczywistości i walka o utrzymanie w lidze. Następny mecz odbędzie się 12 maja w Łomży. ŁKS podejmie Sokoła Ostróda.