W nocy niemal doszczętnie spłonęła Karczma Jędrzejek w Kisielnicy. Karczma, stojąca przy drodze nr 61 między Łomżą a Grajewem, zapaliła się przed godz. 22.00. Gaszenie pożaru trwało kilka godzin, do tej pory strażacy dogaszają zgliszcza. Budynku nie da się już uratować- jeszcze dziś ma zostać rozebrany.
Dyżurny Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej o pożarze został powiadomiony ok. godz. 21.40. Kiedy jednostki strażackie dojechały na miejsce, budynek stał już w ogniu.
Strażacy wezwani na miejsce pożaru musieli zająć się nie tylko gaszeniem płonącej restauracji, ale izabezpieczeniem pobliskiego składu opału oraz zagrożonego objęciem przez ogień budynku mieszkalnego.
- W takich warunkach, w nocy, pracuje się naprawdę ciężko- przyznaje st. bryg. Jan Chludziński, zastępca komendanta KM PSP w Łomży. - Nie można było wejść do środka, dokładnie sprawdzić pomieszczeń. Akcja gaśnicza trwała do ok. godz. 3.00 w nocy- mówi.
Płonącą karczmę gasiło kilkanaście zastępów straży pożarnej z Łomży, Kolna i Stawisk. Mimo zaangażowania strażaków, drewniany budynek karczmy spłonął niemal doszczętnie. Wstępne straty właściciele restauracji oszcowali na ponad milion złotych.
Na szczęście pożar nie pochłonął ofiar. W momencie wybuchu ognia, lokal był pusty. Właściciel zamknął go dla gości ok. godz. 21.00.
Przyczynę wybuchu pożaru ustala łomżyńska policja.
Karczma Jędrzejek ma już za sobą jeden pożar. Po raz pierwszy niemal całkowicie spłonęła na początku 2006 roku. Wtedy straty były jednak znacznie niższe.