Trzy zarzuty usłyszał w poniedziałek burmistrz Stawisk Marek W., który ostatniego dnia lipca ubiegłego roku wziął udział w kolizji drogowej, jadąc służbowym samochodem. Prokuratorzy przedstawili mu zarzut spowodowania kolizji, składania fałszywych zeznań i oskarżania innej osoby o spowodowanie wypadku. Burmistrz odmówił składania wyjaśnień.
Do wypadku doszło 31. lipca po godz. 22.00 na ul. Łomżyńskiej w Stawiskach. Służbowa skoda burmistrza Stawisk uderzyła w lawetę do przewozu samochodów. Ze zgłoszenia jakie otrzymała policja wynikało, że kierowca uciekł z miejsca zdarzenia, pozostawiając samochód.
Na miejscu policjanci zastali 31-letniego mężczyznę, na co dzień zatrudnionego w Urzędzie Miasta w Stawiskach na stanowisku szofera. Mężczyzna przyznał, że to on spowodował kolizję i początkowo to jego policjanci z miejscowego posterunku pociągnęli do odpowiedzialności.
Wkrótce pojawiły się jednak informacje, że skodą kierował sam burmistrz, który uciekł z miejsca wypadku. W dodatku doniesienia mówiły o tym, że Marek W. był pod wpływem alkoholu. Sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Łomży.
- Śledztwo w sprawie domniemanego kierowania pod wpływem alkoholu zostało umorzone, od zdarzenia minęło bowiem ponad pół roku- podaje prokurator Janusz Sobieski, naczelnik V Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Łomży.
21. stycznia prokuratorzy przedstawili jednak burmistrzowi Stawisk trzy zarzuty: spowodowania kolizji drogowej, składania fałszywych zeznań i oskarżania innej osoby o spowodowanie wypadku. Burmistrzowi grozi łącznie do pięciu lat pozbawienia wolności i kara grzywny. Marek W. odmówił jednak składania wyjaśnień.
Zarzut składania fałszywych zeznań usłyszał też 31-letni kierowca Urzędu Miasta.
Prokuratorzy sprawdzają również, czy w sprawę nie są zamieszani policjanci z posterunku w Stawiskach i Komendy Powiatowej Policji w Kolnie. Postępowanie ma wyjaśnić, czy policjanci prawidłowo wykonywali swoje czynności. m.in. zabezpieczając miejsce kolizji.