Reklama

Sprawców ewakuacji wciąż brak

18/09/2013 09:01

Od rana policjanci w całym regionie intensywnie szukają sprawców wczorajszych głośnych ewakuacji w Łomży i w Kolnie. Na razie nie wiadomo, kto stoi za nieodpowiedzialnymi żartami o bombie podłożonej w Galerii Veneda. W Kolnie, w kurtce jednego z uczniów, znalazła się zaś fiolka po trującej substancji.

Po wczorajszym popołudniowym alarmie o ładunku wybuchowym podłożonym w Galerii Veneda, z centrum zostało ewakuowane trzysta osób. Choć alarm okazał się fałszywy, sytuacja wróciła do normy dopiero ok. godz. 20.00, cała powierzchnia galerii musiała bowiem zostać sprawdzona przez pirotechników. Do Venedy zostały też wprowadzone psy przeszkolone do wykrywania bomb.

Od wczoraj trwają intensywne poszukiwania sprawcy głupiego żartu, na razie jednak bezowocnie.

W całej Polsce poszukiwany jest też autor sms-a, który postawił na nogi policję w całym kraju. Nieodpowiedzialny sprawca poinformował kierownika warszawskiej restauracji McDonald"s, że w jednym z sieciowych lokali znajduje się bomba. Ewakuowane zostały wszystkie restauracje, w tym łomżyńska. Także tym razem alarm okazał się fałszywy.

Reklama

Od rana trwają też przesłuchania wszystkich, którzy mogą naprowadzić policję na trop osoby, która wczoraj przed południem rozpyliła gaz w Liceum Ogólnokształcącym w Kolnie. Śladem jest fiolka znaleziona w kurtce jednego z uczniów.

- W czasie trwania akcji do policjantów podeszła mama jednego z uczniów, przekazując fiolkę. Poinformowała, że jej dziecko znalazło ją w kieszeni kurtki. Fiolka została mu podrzucona- informuje Joanna Makarewicz, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kolnie.

W szpitalu w Kolnie nadal przebywa blisko czterdzieści osób- uczniów i nauczycieli, którzy wczoraj zostali przyjęci z objawami zatrucia nieznaną substancją. Ich życiu ani zdrowiu nie zagraża jednak niebezpieczeństwo.

Reklama

Specjalistom wciąż nie udało się jednak ustalić, jakiego rodzaju gaz został rozpylony w szkole. Substancja nie odpowiadała próbkom kilku tysięcy najpopularniejszych trucizn, jakimi dysponowała jednostka ratownictwa chemicznego z Białegostoku. Jednocześnie strażacy wykluczyli, by w Kolnie została użyta substancja niebezpieczna.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości