W minionym sezonie rozegrał 30 meczów i strzelił 6 goli. Maciej Staszczuk podjął decyzję, iż kończy przygodę z piłką.
- Mój czas w Śniadowie dobiegł końca. Chcę skupić się na moim życiu prywatnym, rodzinnym - mówi 28-latek, który przed przenosinami do KS-u grał w: Koronie Ostrołęka, KS-ie CK Troszyn, Narwi Ostrołęka.
Jak przyznaje, decyzję podjął w styczniu, że dokończy sezon i na ten moment kończy z graniem. - Od prawie trzech lat jestem prawie zdrowy. Liczę oczywiście od ostatniej operacji na lewe kolano. Mimo to, nie było sezonu, żeby kolano o sobie nie przypominało. Zaciskało się zęby, jeździło się do Białegostoku do doktora Koryszewskiego. Oczywiście na koszt własny i przyjmowałem zastrzyki z osocza krwi. Bardzo pomagało, ale tylko na jakiś czas. Kto miał kiedyś jedną lub tak jak w moim przypadku kilka zabiegów na kolano może się domyśleć, co siedzi w głowie. Było to uciążliwe - dodaje.
Teraz chce się cieszyć z życia rodzinnego. - Mam piękną kochaną córkę i żonę. Chcę się skupić na rodzinie. Grając amatorsko na czwartoligowych boiskach mimo wszystko dużo czasu się poświęca dla piłki, jednocześnie tracąc chwile kosztem rodziny - przyznaje.
Staszczuk na dzisiaj nie zmieni swojej decyzji. - Gdyby nawet zadzwonili z Wieczystej Kraków, odmówiłbym. Podziękowałbym. Skupiam się na najbliższych, ale jest takie powiedzenie: nigdy nie mów nigdy - kończy.