Zielone Płuca Polski, które od wielu lat kojarzone są z piękną przyrodą północno-wschodniego obszaru kraju, nie zyskają dobrej sławy na Śląsku. Wędkarz ze Zgorzelca, który przyjechał na wypoczynek do gminy Miastkowo, jest zniesmaczony tym, co zastał nad rzeką Narew. - Jechałem 700 kilometrów, żeby wypocząć na łonie natury. To, co zobaczyłem tutaj to tragedia– mówi turysta.
Nie tak wyobrażał sobie urlop wędkarz ze Zgorzelca, który zdecydował odpocząć w naszym regionie. Zamiast upragnionych chwil relaksu na turystę czekał niemały szok, związany z tym, co zastał nad brzegiem rzeki nieopodal miejscowości Osetno w gminie Miastkowo.
- Stosy śmieci i padłe zwierzęta w rzece, to w głowie się nie mieści. Od rana, zamiast łowić i się relaksować, zbieram śmieci i wrzucam je do samochodu, chcę je stąd wywieść – mówi zniesmaczony turysta.
Wędkarz, wziąwszy sprawy w swoje ręce, rozpoczął uprzątanie terenu przy rzece. Piękna i ustronna polana przy wsi Osetno nad samym brzegiem rzeki okazała się śmietniskiem. Z relacji turysty wynika, że na obszarze, w którym chciał łowić ryby, znajdują się nie tylko śmieci, ale i truchła zwierząt, które rzeka wyrzuciła na swe brzegi. To nie ciała rozkładającej się świni i krowy powinny być wizytówką naszego regionu, a nieskazitelnie czyste środowisko.
Wygląda na to, że niektórzy z rolników nie utylizują zwłok zwierząt hodowlanych. Wrzucając nieżywe zwierzęta do rzeki, liczą, że wartki prąd Narwi poniesie ciała przez kilka lub kilkanaście kilometrów, zanim je ujawni. W takich przypadkach prawie niemożliwe jest ustalenie osób odpowiedzialnych za ten proceder.
Turysta ze Śląska na pewno nie będzie miło wspominał tegorocznych wakacji. Poza stertą śmieci i zwłokami rozkładających się zwierząt wędkarz natrafił jeszcze na sprzęt prawdopodobnie służący do kłusownictwa.