Dwa punkty stracili w Lubawie piłkarze ŁKS-u 1926, bo tylko tak można potraktować remis w meczu z zupełnym outsiderem ligi biorąc pod uwagę dotychczasowe "osiągnięcia" zespołu Motoru. Zaczęło się od straty gola i szybkiego jej odrobienia, a skończyło biciem głową w mur, od którego powstały na niej tylko guzy.
Choć do Lubawy ŁKS pojechał w mocno przemeblowanym składzie, czego powodem były kontuzje i drobniejsze urazy kilku zawodników, to i tak ŁKS był zdecydowanym faworytem w starciu z drużyną, która w dotychczasowych pięciu rozegranych meczach jako jedyna pozostawała bez punktu i strzeliła w nich zaledwie trzy gole, tracąc przy tym ich aż 17. Niestety jednak nie po raz pierwszy okazało się, że punkty należy sobie dopisywać po meczu, a nie przed nim i wszyscy, którzy liczyli na gładkie zwycięstwo różnicą nawet kilku bramek, srodze się zawiedli.
Mecz rozpoczął się dla biało-czerwonych fatalnie, bo już w 3. minucie po uderzeniu z linii pola karnego po raz pierwszy od swojego debiutu skapitulował Paweł Lipiec. Na swoje usprawiedliwienie może mieć fakt, że był zasłonięty, ale co może usprawiedliwić obrońców, którzy dopuścili do oddania strzału z takiej odległości?
Kiedy po zaledwie czterech minutach Reinaldo Melao wyrównał strzałem głową po świetnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Macieja Wasilewskiego wydawało się, że mimo kiepskiego początku mecz ten podpopieczni trenera Mateusza Miłoszewskiego spokojnie wygrają.
Minuty mijały, ŁKS stwarzał groźne sytuacje przeważając praktycznie na całym boisku, a kolejne gole dla łomżyńskiej drużyny jakoś nie chciały padać. Tak zakończyła się pierwsza połowa.
Po przerwie ŁKS ponownie ruszył do szturmu na bramkę gospodarzy, ale wciąż brakowało skuteczności. Nawet celne strzały, po których wynik powienien ulec zmianie, padały łupem dobrze przez naszych zawodników rozgrzanego bramkarza Motoru.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1 i pierwszym po sześciu kolejkach punktem zdobytym przez zespół z Lubawy, a jeśli chodzi o ŁKS, to nie można określić tego inaczej niż tylko stratą dwóch punktów pomimo gry na wyjeździe. Miejmy nadzieję, że na mecz z Widzewem, który rozegrany zostanie już za tydzień w Łomży, uskarżający się na urazy Konrad Kamienowski, Albert Rydzewski i Mariusz Baranowski, których dziś trener postanowił oszczędzić, wrócą do pełnej sprawności. Nieco gorzej może tylko wyglądać sprawa ze zdrowiem Damiana Gałązki, który przed tygodniem opuścił boisko na noszach i dziś oczywiście również tego zawodnika zabrakło w składzie biało-czerwonych.
Motor Lubawa - ŁKS 1926 Łomża 1:1 (1:1)
Bramka dla ŁKS-u: Melao
ŁKS: Lipiec - Korotkiewcz, Melao, Wasiulewski, Wasilewski - Olesiński, Świderski, Kacprzyk, Maćkowski - Sadowski, Drażba
Rezerwowi: Wienczatek, Styś, Brzozowski, Lemański, Kamienowski, Tarnowski, Kimura.