Makabryczne sceny działy się w ubojni zlokalizowanej zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Łomży. Śledztwo przeprowadzone przez dziennikarzy "Superwizjera" ukazuje, że w Polsce istnieje czarny rynek handlu chorymi krowami. Wszystko zarejestrowała ukryta kamera.
Śledztwo przeprowadzone przez dziennikarzy "Superwizjera" ukazuje, że w Polsce istnieje czarny rynek handlu chorymi krowami, który jest w dodatku bardzo opłacalny. Dziennikarz emitowanego w TVN programu zatrudnił się w jednej z rzeźni funkcjonującej pod Ostrowią Mazowiecką, aby przy pomocy ukrytej kamery zarejestrować co dzieje się ze zwierzętami. Ubojnia w województwie mazowieckim została pokazana jako przykład, ale proceder dotyczyć ma całego kraju.
Chore krowy przywożone są przez handlarzy w nocy. W materiale widzimy, że zwierzęta leżą i nie mogą się podnieść. Do wyciągnięcia krów używa się lin przywiązywanych do nóg, rogów, a nawet pysków chorych zwierząt.
Z niektórych tusz usuwa się znaczne części mięsa, co może wskazywać na usuwanie ropni i innych chorych tkanek. Mięso z chorych krów - według jednej z pracownic - może trafiać m.in. do kebabów. Co istotne, podczas interwencji w zakładzie nie było nawet lekarza weterynarii.
- Większość bydła leżącego trafia do sprzedaży - mówi informator "Superwizjera".- Bardzo dużo jest zakładów, które się specjalizują tylko w "leżącym" bydle, bo to jest największy biznes - dodaje.
Co dzieje się z chorymi zwierzętami, które mimo leczenia nie zdrowieją? Reportaż Superwizjera pt. "Chore bydło kupię" dostępny jest poniżej. Niektóre sceny są drastyczne.
Chore krowy trafiają do rzeźni i na nasze stoły. "Ludzie nie świnie, zjedzą wszystko"