Premier Donald Tusk w ubiegły piątek odwiedził Łomżę, by osobiście wizytować remont linii kolejowej nr 49 na odcinku Śniadowo–Łomża. „Kolej, nasza kolej w Łomży staje się faktem” – mówił, dodając, że pierwsze pociągi ruszą już w czerwcu przyszłego roku, choć inwestycja jeszcze nie będzie wtedy ukończona. Brzmi optymistycznie. Problem w tym, że premier o najważniejszej dla regionu kwestii nawet się nie zająknął. O „szprysze” CPK nr 3, która miałaby połączyć Łomżę z Kolnem, Piszem i Giżyckiem – ani słowa.
Dla władz Gminy Łomża to nie tylko zaskoczenie, ale i powód do frustracji. Wójt Piotr Kłys chciał z premierem porozmawiać właśnie o tej linii – numer 29, wpisanej do programu CPK – i o jej strategicznym znaczeniu dla regionu. Nie został jednak dopuszczony do rozmowy. Jak sam mówi, „nie znalazł się na liście uczestników”.
Planowana trasa – z Ostrołęki przez Łomżę do Giżycka – miałaby ogromne znaczenie zarówno dla komunikacji, jak i rozwoju gospodarczego regionu. Co więcej, w Konarzycach miał powstać port intermodalny wzdłuż tej linii. Wszystko jednak stanęło w miejscu. Powód? Niejasne stanowisko spółki CPK. Wójt nie może wydawać warunków zabudowy na terenach przewidzianych pod inwestycję, bo CPK – powołując się na dokumenty planistyczne – opiniuje je negatywnie lub w ogóle nie odpowiada.
To nie tylko hamulec dla inwestorów i mieszkańców, ale realna blokada rozwoju całej gminy.
Wójt nie kryje irytacji i wprost drwi z rządowej narracji. Ironizuje, że skoro premier przyjeżdża do Łomży chwalić się inwestycją wartą niespełna 300 milionów złotych, to trudno to traktować jako wielki impuls rozwojowy. Dla porównania – przypomina Kłys – most na Narwi, będący częścią obwodnicy w ciągu trasy S61, kosztował blisko miliard złotych.
– Ja w 2025 roku w samej Gminie Łomża mam do wydania 61 milionów na inwestycji – dodaje. Sugeruje wprost: to nie jest skala, która uzasadnia obecność szefa rządu, ani tym bardziej – pompowanie tego wydarzenia jako symbolicznego przełomu. - Jeśli CPK nie zamierza składać wniosku o decyzję środowiskową, to niech wycofa swoje plany i przestanie blokować rozwój naszej gminy- mówi Kłys wprost.
Reklama
Nie sposób też nie wspomnieć o znaczeniu militarnym tej linii – jako kluczowego połączenia transportowego z Giżyckiem i Mazurami.
Według samorządowców, z którymi rozmawialiśmy (wszyscy związani z partią Jarosława Kaczyńskiego) wizyta premiera Tuska w Łomży była więc bardziej pokazem PR.
- Pokazano, że „coś się dzieje”, ale nie odpowiedziano na najważniejsze pytania - mówi nam jeden z wójtów sąsiedniej Gminy. - Nadal nie wiemy, czy rozwój kolei i naszych gmin to “fakt”, czy tylko political fiction.
Reklama