Pomimo czerwonej kartki tuż przed przerwą i gry przez ponad połowę czasu w osłabieniu ŁKS 1926 Łomża wygrał spotkanie inaugurujące rundę jesiennę pokonując na wyjeździe MKS Ełk 3:1. Jedną z bramek, w debiucie w biało-czerwonych barwach, zdobył Krzysztof Dąbkowski.
Lepszy początek rundy w wykonaniu biało-czerwonych trudno było sobie wyobrazić. Gdyby nie czerwona kartka oznaczająca osłabienie również w co najmniej jednym, kolejnym meczu, można byłoby powiedzieć, że inauguracja wypadła idealnie. W tym momencie jednak liczą się trzy punkty przywiezione z terenu rywala, z którym ŁKS-owi zawsze trudno się grało.
Mecz rozpoczął się po myśli biało-czerwonych, którzy już w 14. minucie objęli prowadzenie po dokładnym uderzeniu tuż przy słupku bezpośrednio z rzutu wolnego Mariusza Baranowskiego. Po zdobyciu gola ełkaesiacy cofnęli się nieco, dając rywalom więcej miejsca na fatalnym zresztą boisku i spokojnie kontrolowali przebieg gry.
Pod koniec pierwszej połowy miało miejsce wydarzenie, które mogło zaważyć na losach całego spotkania. Ostro sfaulowany został Oliwer Wienczatek, jednak zamiast spokojnie, leżąc na murawie czekać, aż sędzia ukarze zawodnika z Ełku żółtą kartką, bramkarz ŁKS-u agresywnie skoczył do rywala, za co sędzia pokazał mu czerwony kartonik.
W drugiej połowie ŁKS, grając w osłabieniu, nie próbował specjalnie atakować, skupiając się na obronie korzystnego wyniku. Okazja do jego zmiany przytrafiła się jednak w 50 min. Nasz zespół wykonywał rzut rożny. Piłka, po dośrodkowaniu wybita została przez obrońcę gospodarzy przed pole karne, a tam już czekał na nią pozyskany w przerwie zimowej Krzysztof Dąbkowski. Nowy obrońca ŁKS-u uderzył celnie, tuż przy słupku, nie dając szans bramkarzowi i podwyższając prowadzenie na 2:0.
Po stracie drugiego gola zespół MKS-u wyraźnie przygasł, jakby stracił nadzieję na korzystny wynik. Trwało to jakiś czas, aż w końcu gospodarze otrząsnęli się i ruszyli do ataków. Przyniosły one oczekiwany przez nich skutek w 61. min. kiedy również po rzucie rożnym, dużym zamieszaniu w polu karnym i wybiciu piłki przed "szesnastkę" celnym uderzeniem popisał się zawodnik MKS-u zdobywając gola kontaktowego.
Gospodarze, po strzeleniu bramki wyraźnie się ożywili i zaczęli śmielej atakować, jednak defensywa ŁKS-u spisywała się bardzo dobrze nie dopuszczając do zagrożenia bramki. Za to w 71. minucie świetne zagranie pod kontrę dostał Paweł Drażba. Napastnik biało-czerwonych popędził na bramkę miejscowych, przebiegł z piłką ponad połowę boiska, po drodze ogrywając dwóch obrońców i w sytuacji sam na sam nie dał szans golkiperowi, pieczętując tym samym zwycięstwo swojej drużyny.
Po stracie trzeciego gola MKS wyglądał, jakby piłkarze zrezygnowali już z walki i mecz zakończył się zwycięstwem ŁKS-u 3:1 tym cenniejszym, że odniesionym na wyjeździe i w dodatku w osłabieniu.
Natomiast już za tydzień, w sobotę 18 marca o godz. 15.00, zobaczymy naszych piłkarzy w akcji na stadionie miejskim w Łomży. Rywalem będzie wicelider naszej grupy III ligi Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie. Czy ŁKS, w meczu z rywalem z czołówki, potwierdzi dobrą formę na początku rundy?