Akcja ratunkowa mostu w Cieciorach, początkowo liczona na około dziesięć godzin, potrwa znacznie dłużej. Saperzy z jednostki wojskowej w Orzyszu wczoraj przeprowadzili już pierwszą serię wybuchów. - Dziś ok. godz. 10.00- 11.00 wracają i ciężko przewidzieć koniec prac- mówi Piotr Niedbała, wójt gminy Turośl.
Kilkukilometrowa lodowa kra utworzyła się za mostem łączącym drogę Cieciory- Pupki w gminie Turośl. Lód wywierał spory nacisk na żelbetonowe konstrukcje podporowe mostu, grożąc ich zniszczeniem.
To właśnie od mostu saperzy, wezwani na pomoc przez Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego, rozpoczęli wysadzanie lodu.
- Teraz przeprawa nie jest już zagrożona- ocenia wójt gminu Turośl.
Akcja, która rozpoczęła się wczoraj po południu, miała potrwać ok. dziesięciu godzin. Mimo, że żołnierze pracowali do późna, nie udało się w całości udrożnić rzeki. Kolejne wybuchy kruszące lód zaplanowane są jeszcze na dzisiejsze przedpołudnie. Służby nie potrafią jednak ocenić, kiedy cała akcja może się zakończyc.
W promieniu trzystu metrów od mostu i niebezpiecznej kry, utworzona została strefa ochronna. Akcję zabezpieczają strażacy i policjanci.
Zdjęcia w galerii dzięki uprzejmości portalu www.tokolno.eu