W auli Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku odbyła się w środę 11 stycznia debata o lotnisku regionalnym w województwie podlaskim, zorganizowana przez Gazetę Współczesną, Kurier Poranny, Radio Białystok i TVP Białystok. Debata została podzielona na trzy dyskusje panelowe.
W pierwszym panelu dyskusyjnym prowadzonym przez Mariusza Rytela, redaktora TVP Białystok udział wzięli: Marszałek Województwa Podlaskiego Jerzy Leszczyński, Przewodniczący Sejmiku Województwa Podlaskiego Jarosław Dworzański, prezes Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego Andrzej Parafiniuk, Paweł Myszkowski (wnioskodawca referendum), redaktor naczelny czasopisma Skrzydlata Polska Grzegorz Sobczak i prof. Henryk Wnorowski (Uniwersytet w Białymstoku). Eksperci i goście w tej dyskusji próbowali zmierzyć się z pytaniem: Jakie są szanse, aby w województwie podlaskim powstało lotnisko regionalne?
- Według analiz finansowych, jakie były robione kilka lat temu koszt budowy takiego lotniska oscylował w ok. 350 mln zł. Następnie przez całe lata trzeba je utrzymywać. Jeżeli wzrost gospodarczy utrzymał by się w granicach 3 proc. to w 40 roku moglibyśmy mieć ok. 700 tys. pasażerów to wówczas mogłoby się samo utrzymywać. A do tego czasu trzeba by znaczną część środków dokładać. Inna sprawa – kto miałby z tego lotniska korzystać? Czy Białystok i okolice to wystarczy? Kiedy dzisiaj pytamy samorządy w Łomży i Suwałkach, to oni nie są zainteresowani powstaniem takiego lotniska - mówił marszałek Jerzy Leszczyński.
– To referendum dzisiaj może mieć tylko jedno znaczenie – by znaleźć pieniądze z zewnątrz. Żeby je pozyskać musimy pokazać olbrzymią mobilizację, jeśli tak się stanie, to będziemy mieli moralne argumenty, że rzeczywiście zasługujemy na tę inwestycję. To mogłoby łączyć nasze miasto z innymi. Lotnisko może być tylko i wyłącznie narzędziem do szeroko rozumianej promocji gospodarczej - twierdził Andrzej Parafiniuk, przez sformułowanie "nasze miasto" wzmacniając, nie do końca chyba świadomie, przytoczone przez marszałka argumenty odnośnie samorządów Łomzy i Suwałk.
Jakie perspektywy rozwoju utrzymania lotniska w przyszłości? Druga część debaty o lotnisku regionalnym w Podlaskiem.
Załóżmy, że lotnisko w Podlaskiem powstanie, jakie szansy są na jego utrzymanie, skąd najwięcej pasażerów mamy szansę pozyskać. O tym w drugiej części debaty dyskutowali goście: Michał Tabisz, prezes Portu Lotniczego Rzeszów-Jasionka; Leszek Krawczyk, prezes Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury; Tomasz Kozłowski, prezes Podlaskiego Związku Pracodawców; Bogusław Dębski, były Wicemarszałek Województwa Podlaskiego, a obecnie radny Sejmiku Województwa Podlaskiego oraz Henryk Gryko, Skarbnik Województwa Podlaskiego.
Dyskusję prowadził Lech Pilarski z Polskiego Radia Białystok.
Jako pierwszy głos zabrał Michał Tabisz, prezes Portu Lotniczego Rzeszów-Jasionka, który przypomniał, że województwo podlaskie i podkarpackie pod wieloma względami są podobne, choćby ze względu na dużą migrację zarobkową.
- Podobnie jak tutaj, tak i w podkarpackim mniej więcej co 10 mieszkaniec wyjechał za pracą za granicę. I tylko w 2016 roku na trasie Rzeszów-Londyn mieliśmy 200 tys. pasażerów. Oczywiście jakiś ułamek z tych osób jechał w celach biznesowych, ale znakomita większość odwiedzała rodzinę – podkreślał Tabisz. – I tego w aspektu w rozmowach o perspektywach lotniska ominąć nie można.
Port lotniczy Olsztyn-Mazury jest najmłodszym w Polsce, dopiero za tydzień minie rok od jego powstania. W tym czasie skorzystało z niego 50 tys. pasażerów (w Rzeszowie było ich 700 tys.).
–To był trudny rok, cały czas lotnisko rozbudowujemy. Ale widzę dużo szans na rozwój lotniska, nie widzę natomiast żadnych na to, by lotnisko samo zarabiało na siebie – nie ma wątpliwości Leszek Krawczyk z Olsztyna. – Ale pytanie czy takie lotnisko ma na siebie zarabiać? My uważamy, że nie. Są stałe koszty utrzymania na poziomie 10-12 mln zł, przychody zaś pochodzą głównie z usług lotniskowych. Od każdego odprawionego pasażera jest ok. 6-7 euro. Łatwo więc policzyć ile takich pasażerów rocznie musielibyśmy odprawić.
Szef lotniska Olsztyn-Mazury przyznaje, że są prowadzone badania kierunków najbardziej opłacalnych. Największa popularnością cieszą się tzw. destynacje zarobkowe, do miejsc, gdzie Polacy jeżdżą do pracy. Z Olsztyna do Londynu w tygodniu samoloty latają 6 razy w tygodniu, a średnie zapełnienie samolotu wynosi 80 proc.
Więcej: Wrota Podlasia