„Podróżnik nie umiera, on po prostu wyrusza dalej…” – tymi słowami żona Anna pożegnała Wiesława „Wiecha” Gogacza. Legendarny twórca chicagowskiej Art Gallery Kafe, który przez dekady jednoczył Polonię na amerykańskiej ziemi, zmarł 4 kwietnia w wieku 71 lat. Choć przez lata był sercem artystycznego Chicago, swoją ostatnią przystań odnalazł w Piątnicy koło Łomży, gdzie w wybudowanym przez siebie domu do końca snuł nowe marzenia. Miał 71 lat.
Wiesław Gogacz odszedł 4 kwietnia 2026 roku po walce z chorobą nowotworową. Informację o jego śmierci przekazała żona, Anna, w poruszających słowach:
- Podróżnik nie umiera, on po prostu wyrusza dalej… Z ogromnym żalem zawiadamiam, że 4 kwietnia 2026r. Wiecho wyruszył w niekończącą się podróż. Odszedł świadomy, że przeżył życie szczęśliwe. Nieustannie patrzył w przyszłość, zafascynowany nowymi marzeniami, pomysłami i w poczuciu, że czasu wciąż jest za mało na Jego wyzwania.
Z Chicago do Piątnicy: Powrót do korzeni
Choć przez blisko 30 lat Wiesław był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci chicagowskiej Polonii, w 2021 roku podjął z żoną odważną decyzję o powrocie do ojczyzny. Małżonkowie osiedlili się w Piątnicy Poduchownej pod Łomżą. To właśnie tam wybudowali swój wymarzony dom, który – podobnie jak ich amerykańskie przedsięwzięcia – szybko stał się miejscem przesiąkniętym sztuką. Prowadzona przez nich galeria artystyczna na ziemi łomżyńskiej była kontynuacją ich życiowej misji: łączenia ludzi poprzez piękno i kulturę.
Dla wielu Polaków mieszkających w USA nazwisko Gogacz nierozerwalnie łączy się z Art Gallery Kafe (AGK) w Wood Dale na przedmieściach Chicago. Założona w 2006 roku kawiarnia artystyczna stała się miejscem kultowym.
W AGK odbywały się koncerty, przedstawienia teatralne, wernisaże, wieczory poetyckie, spotkania z wybitnymi ludźmi kultury i sztuki.Była to prawdziwa „kolebka polskości”, miejsce, w którym rodziły się przyjaźnie, a emigracyjna rzeczywistość nabierała barw i głębszego sensu.
Droga Wiesława do sukcesu nie była prosta. Jak zwierzył się w 2012 roku dziennikarce Super Ekspressu, do USA trafił w 1992 roku dzięki wygranej w loterii wizowej. Zanim stał się animatorem kultury, pracował jako robotnik, rozwoziciel pieczywa czy agent ubezpieczeniowy. Zawsze jednak towarzyszyło mu marzenie o stworzeniu czegoś własnego i wartościowego. Dzięki wsparciu żony Anny, która była jego „dobrym duszkiem” i merytorycznym wsparciem jako kulturoznawca, udało mu się stworzyć instytucję, która na stałe zapisała się w historii Polonii.
Wiesław Gogacz pozostanie w pamięci jako człowiek, dla którego czas był zawsze zbyt krótki na wszystkie wyzwania, które nosił w sercu. Jego odejście to wielka strata dla świata sztuki, zarówno tego w Chicago, jak i tego, który zdążył pokochać w Piątnicy i Łomży.