Dziś na ulicach Łomży zrobiło się naprawdę głośno. Tym razem nie był to jednak zwykły, weekendowy zlot fanów szybkiej jazdy, a wydarzenie pełne zadumy. Rok po śmierci Kamila Sawickiego, jego rodzina, przyjaciele oraz kilkadziesiąt motocyklistów i kilku kierowców quadów skrzyknęło się, by wspólnie uczcić tę pierwszą rocznicę. Zgodnie z hasłem organizatorów: „Jedziemy razem. Niech pamięć trwa wiecznie!” , przejazd był też wyrazem solidarności z innymi motocyklistami z regionu, którzy odeszli za wcześnie.
Zbiórkę wyznaczono na godzinę 10:00 w Klasztorze Braci Mniejszych Kapucynów w Łomży, gdzie odprawiona została rocznicowa Msza Święta. Kościół wypełnił się ludźmi, dla których obecność była formą wsparcia dla pogrążonej w żałobie rodziny. Zaraz po nabożeństwie maszyny odpaliły silniki i ruszyły w trasę. Kolumna przejechała symboliczną drogą prosto spod klasztoru, przez Stary Rynek, a dalej ulicami Giełczyńską, Zawadzką oraz Przykoszarową. Finał przejazdu zaplanowano na cmentarzu – ryczące jednoślady i quady wjechały na parking przy bramie cmentarza przy ul. Przykoszarowej.
To właśnie przed cmentarzem głos zabrała wdowa po Kamilu, Anna Sawicka, która dziękowała zebranym za tak liczne przybycie i pamięć. Jej mąż odszedł 19 czerwca 2025 roku. Miał zaledwie 40 lat, zostawił żonę i dwóch dorastających synów.
- Minął właśnie rok od śmierci mojego męża, dla rodziny, przyjaciół i wszystkich, którzy go znali. Jest to czas wspomnień, tęsknoty, refleksji nad tym, jak bardzo potrafił być obecny w naszym życiu. Kamil kochał motoryzację, wolność i ludzi. Choć odszedł zbyt wcześnie, pozostawił po sobie wspomnienia, których nikt nie jest w stanie nam odebrać – mówiła Anna Sawicka. – Wierzę, że dziś patrzy na nas z góry i widzi, jak wielu ludzi zgromadziło się tutaj, by okazać mu pamięć, szacunek i serce.
Wdowa w swoim przemówieniu odniosła się bezpośrednio do huku maszyn, który chwilę wcześniej przetoczył się przez miasto.
– Dźwięk silnika, który dziś rozbrzmiał wokół nas, nie jest tylko odgłosem maszyn. To symbol naszej pasji, wolności, braterstwa. Motocyklowa rodzina łączy ludzi poprzez wspólną wartość, pasję, wzajemny szacunek i gotowość do niesienia pomocy. To więź wyjątkowa.
Przypomniała również o tym, jak kruche potrafi być życie pasjonatów motoryzacji, apelując do zebranych o rozwagę na drogach.
Na koniec uczestnicy spotkania minutą ciszy uczcili pamięć Kamila Sawickiego , a także innych zmarłych motocyklistów z okolicy. Po wspólnej modlitwie i słowach „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie”, ryk silników ucichł, ustępując miejsca cichej zadumie.