To nadmierna prędkość doprowadziła prawdopodobnie do tragicznego wypadku, w którym śmierć poniosło pięć osób- ustalili wstępnie policjanci zajmujący się sprawą niedzielnego wypadku w Gałkówce. 23-letnia ostrołęczanka, siedząca za kierownicą opla vectra, próbowała wyprzedzić tira.
Sześcioro młodych ludzi: kierująca samochodem 23-letnia kobieta z Ostrołęki, 24-latka z Łomży, 20-latka z Hajnówki, 35-letni mieszkaniec tego miasta, 25-latek z Rzekunia i szósty, do tej pory niezidentyfikowany pasażer, wracało w niedzielę rano z wesela. Czworo z nich na zabawie weselnej było gośćmi, dwoje- pracowało, obsługując imprezę. Razem postanowili wrócić z zabawy- 23-letnia Marta podwoziła ich w kierunku Łomży.
Po przejechaniu zaledwie kilkunastu kilometrów, na wysokości miejscowości Gałkówka na trasie Ostrołęka- Łomża, kobieta chciała podjąć manewr wyprzedzania tira. Prawdopodobnie, jak wynika ze wstępnych ustaleń policjantów, to zbyt duża prędkość spowodowała, że ostrołęczanka nie zapanowała nad samochodem. Pierwsze ustalenie policji wskazują, że prędkościomierz w oplu zatrzymał się na wartości 100 km na godzinę. Opel wpadł w poślizg, zjechał na lewy pas, po czym wpadł do rowu, gdzie dachował i uderzył w kilka drzew.
W kompletnie zmiażdżonym wraku zginęło pięć osób. Wiadomo, że kierująca osierociła kilkuletnie dziecko. Stopień okaleczenia ciał był na tyle duży, że jednego z pasażerów wciąż nie udało się zidentyfikować.
Katastrofę przeżył jedynie 25-letni mieszkaniec Rzekunia, który do tej pory przebywa w Szpitalu Wojewódzkim w Łomży. Lekarze określają jego stan jako stabilny.