Podczas gdy w wielu miastach mieszkańcy z niepokojem zaglądają do skrzynek pocztowych w obawie przed nowymi taryfami za ciepło, łomżyński MPEC ma dla swoich odbiorców dobre wieści. Nowa taryfa właśnie przeszła przez biurko Prezesa URE i wynika z niej jedno: w Łomży rewolucji cenowej w tym roku nie będzie. Sprawdziliśmy, jak to możliwe, że u nas ceny stoją w miejscu, gdy wokół wszystko drożeje.
Decyzja zapadła tuż przed świętami. 22 grudnia Prezes Urzędu Regulacji Energetyki oficjalnie zatwierdził nowe stawki. Bilans dla samej Łomży? Ceny spadają o niecały jeden procent. W praktyce oznacza to tyle, że rachunki za ogrzewanie i ciepłą wodę pozostaną na tym samym poziomie, co dotychczas.
Gorzej mają jedynie mieszkańcy Czerwonego Boru – tamtejsza stara kotłownia operuje na innej technologii. Zarząd musiał podnieść stawki o 12%.
Nie było przypadku, był plan
Skąd ta stabilizacja? To nie jest prezent od losu, ale efekt dość twardej, kontynuowanej od lat polityki zarządu spółki. MPEC już dawno postawił na uniezależnienie się od drogiego węgla i jeszcze droższych uprawnień do emisji CO2, które dobijają polskie ciepłownictwo.
Kluczem do sukcesu okazał się kocioł na biomasę. MPEC zamiast spalać wyłącznie drożejący węgiel, „karmi” instalację zrębkami drzewnymi. To paliwo odnawialne, które pozwala omijać gigantyczne opłaty emisyjne. Ale to tylko połowa sukcesu.
Łomżyński MPEC to już nie tylko wielki piec do grzania wody. Spółka stała się de facto małą elektrownią. Dzięki instalacji kogeneracyjnej, produkując ciepło, MPEC wytwarza energię elektryczną, dzięki czemu spółka nie musi głębiej sięgać do portfeli mieszkańców. To właśnie ta strategia pozwoliła utrzymać taryfę w ryzach.
Prezes Radosław Żegalski nie kryje satysfakcji, choć podkreśla, że to efekt długofalowego myślenia, a nie jednorazowego zrywu.
– Cieszymy się, że nasze długoletnie działania procentują i jesteśmy w stanie utrzymać ceny ciepła w Łomży na dotychczasowym, niskim poziomie. Zrobimy wszystko, żeby ten trend utrzymać jak najdłużej – skwitował krótko szef MPEC-u.
Wygląda więc na to, że przynajmniej w kwestii ogrzewania, łomżanie mogą liczyć na spokojną zimę. Stabilność cen w dzisiejszych czasach to towar luksusowy, a MPEC-owi udało się go dostarczyć prosto do kaloryferów.