Damian Zorczykowski i Hubert Sulewski z Fight Club Łomża, odnieśli efektowne zwycięstwa w formule MMA podczas wczorajszej gali Extreme Fight Cage 6 w Ełku. Pierwszy zwyćiężył bardzo szybko, bo już w pierwszej rundzie, a drugi potrzebował nieco więcej czasu, ale również odprawił rywala przed ostatnim gongiem.
W ełckiej gali startowało trzech reprezentantów Fight Club Łomża. Jako pierwszy do oktagonu wszedł Krystian Nosek. Mimo, że był bliski zwycięstwa przed czasem (po jednym z ciosów przeciwnik zapoznał się bliżej z matą), to ostatecznie decyzja sędziów nie była dla niego korzystna.
Drugim z podopiecznych trenera Damiana Zorczykowskiego, który wszedł do klatki, był Hubert Sulewski. Jak należało się spodziewać po zapaśniku i grapplerze, Hubert zbyt długo nie "ganiał się" z rywalem po klatce w stójce, tylko szybko wziął sprawy w swoje ręce, a dokładnie wziął rywala i sprowadził do swojej płaszczyzny walki czyli parteru. Tutaj już był stroną zdecydowanie dominującą, a przeciwnik dość bezradnie próbował unikać ciosów. Druga runda bliźniaczo przypominała pierwszą z tą różnicą, że przewaga Huberta zaznaczyła się jeszcze mocniej. Natomiast w trzeciej po raz kolejny bardzo szybko zawodnicy znaleźli się na macie, gdzie Hubert za pomocą duszenia zakończył walkę przed czasem.
Walką wieczoru było starcie Damiana Zorczykowskiego z kolejnym już Białorusinem, Dzianisem Luchnikau. Nie wiemy dlaczego włodarze federacji 3F uparli się, żeby zestawiać łomżyńskiego trenera i zawodnika akurat z tą nacją, ale zdarzyło się to już po raz drugi z rzędu (na trzy zawodowe walki stoczone dla 3F). Damian, który przyzwyczaił nas raczej do kończenia walk przez poddanie, czy to gilotyną czy innym rodzajem duszenia, tym razem co prawda zaczął podobnie, bo sprowadził walkę do parteru, ale zakończył ciosemi ground£ łokciem, co bardzo szybko przerwał sędzia w obawie o zdrowie rywala.