Reklama

Żyje na prąd, trochę jak zabawka. Pomóżmy Kindze oddychać!

16/07/2016 11:19

- Mamo, jeśli ten respirator ma już zostać, to ja nie chcę żyć – to słowa młodej dziewczyny, której oddech wymuszają urządzenia. Zastanawiał się ktoś nad tym, że oddech może być przywilejem, a nie czymś naturalnym?

Nabranie powietrza może być największym marzeniem kogoś, kto sam nie potrafi tego zrobić, kto od 20 lat nie oddycha jak każdy człowiek. By Kinga mogła żyć, potrzebuje urządzenia, które zadba o to, by się nie udusiła. Do niedawna miała takie urządzenie – kontroler nerwów przeponowych, które po latach pracy przestało działać. Stało się to, czego Kinga się bała. Po długim czasie względnej normalności wróciła do łóżka, a brzęczenie respiratora przypomina jej o tym, że żyje na prąd, trochę jak zabawka.

Kinga urodziła się zdrowa, jak każde dziecko i tak przeżyła dwa lata. Potem zaczęły się problemy z oddychaniem, w konsekwencji szpital i respirator. Wada wrodzona złącza czaszkowo szyjnego, brak trzonu C2 i C3 i ucisk na rdzeń – okazuje się, że respirator już zostanie. Były liczne próby operacyjne, były nadzieje, spekulacje lekarzy, został respirator.

Reklama

Kontroler nerwów przeponowych to urządzenie składające się z trzech elementów – nadajnika, 2 elektrod umieszczanych na brzuchu i implantu, bezpośrednio przy nerwach przeponowych w ciele. Mała, dyskretna rzecz, która sprawia, że można wyjść z pokoju, wyjechać na dwór, rozmawiać z ludźmi, stała się dla Kingi prawdziwym skarbem. To jeden z dwóch cudów, jakie wydarzyły się w jej życiu. Gdy już udało się uwolnić od tej okropnej rury, przyszedł czas na wzmożoną rehabilitację. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po wielu latach bezwładności, od spastyki udało się uwolnić lewą dłoń – drugi cud! Mało? Pamiętajmy, że kilka lat wcześniej Kinga walczyła o oddech.

Teraz nagły zwrot w jej życiu. Ręka zdolna do pisania, obsługi komputera, sterowania specjalistycznym wózkiem, jedzenia. Tak wiele kroków do przodu w tak beznadziejnej sytuacji to prawdziwy tryumf. Wreszcie mogła uczestniczyć w życiu, które do tej pory toczyło się gdzieś obok, lecz na tyle blisko, by żal za nim ściskał serce. Jak bardzo wtedy cierpiała widać dopiero, teraz gdy życie zatoczyło koło i wszystko, co udało się odebrać chorobie, zostało znów zabrane. Los drugi raz okazał się okrutny, bo 2 miesiące temu zepsuł się kontroler symulatora, a Kinga została podłączona do respiratora.

Reklama

Nowe urządzenie to ogromny koszt - ok. 85 tys. zł, na który rodziny nie stać. O refundacji nie ma mowy, a czas ucieka, bo respirator powoduje nieodwracalne zmiany w płucach. Zwracamy się do wszystkich o pomoc w tak ważnej sprawie. Oddech dla Kingi można kupić raz jeszcze, ale potrzeba do tego wielkiej pomocy. Ta dzielna dziewczyna już nie prosi o zdrowie, ale jedynie o trochę normalności w życiu, które jest dla niej tak bardzo trudne. A to kosztuje…

Potrzebne jeszcze 69 570 zł. Każdy może pomóc Kindze poprzez fundację Siepomaga - TUTAJ. Wspomóc zbiórkę można również wysyłając SMS na numer: 72365 o treści: S4432 - koszt 2,46 zł brutto.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości