Bezbramkowym remisem zakończył się dzisiejszy mecz, przez niektórych określany mianem hitu kolejki, pomiędzy ŁKS-em 1926 Łomża a MKS-em Ełk. Mimo, że przez pół godziny drugiej połowy gospodarze grali z przewagą jednego zawodnika, remis można uznać za dość szczęśliwy dla biało-czerwonych.
O tym, że zespół z Ełku jest bardzo mocny i będzie to najtrudniejsze z dotychczasowych, wiosennych spotkań, wiadomo było już przed meczem. To, co zobaczyliśmy na boisku potwierdziło te przypuszczenia. Ełczanie przeważali przez znaczną część spotkania i nie zmieniło tego nawet wyrzucenie przez sędziego z boiska w 60. minucie za drugą żółtą kartkę Wojciecha Kuriaty. Drużyna prowadzona przez dobrze znanego w Łomży trenera Mirosława Dymka nawet bez jednego zawodnika potrafiła zdominować biało-czerwonych. Z kolei gospodarzom trudno odmówić bardzo dobrej gry obronnej. Trzeba przyznać, że to już nie jest ten ŁKS, który popełniał szkolne błędy w defensywie, niejednokrotnie kosztujące stratę punktów nawet w tych meczach, w których prezentował się lepiej od rywala.
Dzisiejszą piętą achillesową ełkaesiaków było jednak rozegranie piłki w środku pola. Podopieczni trenera Mateusza Miłoszewskiego mnóstwo piłek tracili po niedokładnych zagraniach. Można chyba pokusić się nawet o stwierdzenie, że więcej sami oddawali rywalom, niż tracili przez ich odbiory. O ile więc za obronę można dziś, podobnie jak w poprzednich spotkaniach rundy wiosennej, pochwalić zespół ŁKS-u, o tyle gra w środku pola pozostawiał dziś wiele do życzenia, co przekładało się oczywiście na całą ofensywę.
Mimo to ŁKS miał swoje okazje do strzelenia gola. W pierwszej połowie przed szansą dwukrotnie stawał Łukasz Zaniewski. Niestety, łomżyński napastnik nie potrafił wykorzystać sytuacji sam na sam z bramkarzem gości ani w 2. minucie, kiedy obsłużony długim, prostopadłym podaniem wygrał pojedynek bark w bark z Wojciechem Zalewskim i uderzył z 17. metra wysoko nad bramką, ani też w 25. minucie, kiedy ponownie znalazł się oko w oko z Wojciechem Muzykiem strzegącym bramki przyjezdnych. W tej drugiej sytuacji, zamiast wchodzić w drybling, przez co stracił tempo akcji, lepszym wyborem byłoby chyba podanie na prawą stronę, gdzie miał nie pokrytego Alberta Rydzewskiego. Dwójkowa akcja zamiast rozwiązania indywidualnego prawdopodobnie przyniosłaby gola. Wcześniej, bo w 11. minucie, celnym i mocnym uderzeniem z 18 metrów popisał się Karol Styś i choć trafił w środek bramki, to sprawił bramkarzowi gości duże trudności. Niestety, do odbitej piłki nie zdążył już Zaniewski.
To właściwie wszystko, co w ofensywie pokazał ŁKS i to nie tylko w pierwszej połowie, ale w całym spotkaniu. Po przerwie bowiem biało-czerwoni nie oddali nawet jednego strzału na bramkę gości pomimo, że od 60. minuty grali w przewadze jednego zawodnika.
Dzisiejszego meczu zespół trenera Miłoszewskiego nie może zaliczyć do udanych. Być może miała na to wpływ pauza w poprzedniej kolejce spowodowana walkowerem. Mimo, że trener zdecydował o rozegraniu w ubiegłym tygodniu sparingu, by zachować rytm meczowy, to zagrali w nim głównie zawodnicy spoza wyjściowej "jedenastki". Poza tym sparing to nie mecz o punkty.
Mimo słabszej postawy w dzisiejszym spotkaniu ŁKS początek rundy ma bardzo udany. Siedem zdobytych punktów w trzech spotkaniach plus trzy za walkower to bardzo dobry wynik. Słabszy dzień zawsze może się przydarzyć i trzeba się tylko cieszyć z tego, że nie przyniósł on porażki. Zwłaszcza, że MKS Ełk pokazał, iż jest naprawdę silnym zespołem, świetnie grającym w piłkę i dziś na pewno lepszym od ŁKS-u.
Dzisiejszy remis nie zmienił pozycji ŁKS-u w tabeli, gdzie zajmuje on wysoką, 4. lokatę ze stratą czterech punktów do dzisiejszego rywala. Za tydzień natomiast biało-czerwoni zaliczą pierwszy tej wiosny wyjazd. Łomżyński zespół pojedzie szukać punktów na terenie jednej z najsłabszych drużyn ligi - Startu Działdowo.
ŁKS 1926 - MKS Ełk 0:0
ŁKS: Lipka - Malinowski, Melao, Kamienowski, Przysowa - Gałązka, Rydzewski, Truszkowski, Styś (65. Kubala) - Olesiński (71. Brzozowski), Zaniewski
MKS: Muzyk - Kackiewicz, Gryko, Kuriata (cz.), Zalewski, Darda, Ciuńczyk, Butkiewicz, Tuttas, Furman, Gondek