Piłkarze ŁKS-u 1926 pokonali grajewską Warmię w meczu wyjazdowym 3:0. Zwycięstwo było w pełni zasłużone, bo ŁKS był wyraźnie lepszym zespołem i przez większość czasu gry dyktował warunki na boisku. Dzięki wygranej biało-czerwoni powrócili na piąte miejsce w tabeli III ligi.
Do Grajewa ŁKS pojechał z podrażnioną ambicją po minimalnej porażce u siebie z rezerwami Jagiellonii. Piłkarze doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jaką wagę do tego meczu przywiązują kibice i tylko jeden wynik mógł być brany pod uwagę. Jak się okazało, nie tylko ambicja, ale także umiejętności piłkarskie były w sobotę po stronie biało-czerwonych, którzy będąc lepszym zespołem udokumentowali swoją przewagę trzema golami.
Jako pierwszy do bramki strzeżonej przez Krzysztofa Gieniusza trafił w 29. minucie Michał Sadowski. Gol był nie tylko ważny jako otwierający wynik, ale też bardzo ładny. Sadowski dostał piłkę po długim podaniu z linii obrony od Reinaldo Melao i przedłużeniu jej głowa przez jednego z zawodników Warmii. Bez zastanowienia i bez przyjęcia uderzył z powietrza z okolic narożnika pola karnego, czym kompletnie zaskoczył Gieniusza. To nie pierwsza w podobny sposób strzelona bramka przez Sadowskiego w tym sezonie.
Ten sam zawodnik okazał się również autorem drugiego gola dla biało-czerwonych. Tym razem, po podaniu Macieja Malinowskiego, Sadowski pokonał Gieniusza płaskim strzałem z dość ostrego kąta w długi róg bramki. Bramka na 2:0 padła w 39. minucie i do końca pierwszej poły wynik utrzymał się bez zmian.
Po zmianie stron piłkarze trenera Miłoszewskiego nie zamierzali bronić korzystnego wyniku lecz w dalszym ciągu prowadzili grę i szukali kolejnych trafień. Poszukiwania te zostały uwieńczone sukcesem w 79. minucie, kiedy trzeciego gola dla swojej drużyny strzelił kapitan ełkaesiaków Rafał Maćkowski ustalając tym samym wynik całego spotkania. Łomżyński pomocnik dopadł do bezpańskiej przez chwilę po zamieszaniu w polu karnym Warmii piłki i wpakował ją do bramki. Było to już siódme trafienie w tym sezonie Maćkowskiego, który jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem ŁKS-u.
Po spotkaniu trener Mateusz Miłoszewski był zadowolony z postawy swoich podopiecznych w tym spotkaniu, Jak podkreślił, był to kolejny mecz, w którym łomżyńska drużyna strzeliła trzy gole, co pokazuje siłę jej ofensywy. Był to również mecz z zerem po stronie strat, co zdaniem trenera wynikało z tego, że jego piłkarze nie pozwolili Warmii rozwinąć skrzydeł.
- Musieliśmy wygrać dzisiejszy mecz. Po porażce z Jagiellonią, gdzie powinniśmy ten mecz wygrać, dzisiaj nic innego nam nie pozostawało jak tylko wygrać ten mecz, ucieszyć kibiców w drugim derbowym meczu i zmazać plamę chociaż w jakimś małym stopniu po tym meczu z Jagiellonią i to się udało - podkreślił trener Miłoszewski.
ŁKS po sobotnim zwycięstwie powrócił na piąte miejsce w tabeli i z 19 punktami na koncie ma pięć oczek straty do prowadzących w lidze Olimpii Elbląg i Sokoła Ostróda, a jeden punkt przewagi nad szóstą Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie.
Za tydzień nasi piłkarze podejmą na swoim stadionie zamykającą tabelę III-ligi Granicę Kętrzyn, liczymy więc na okazałe zwycięstwo, które umocni nasz zespół w czołówce ligi.