Reklama

Ciekawe walki i gorący doping na pierwszej gali MMA w Łomży [VIDEO i FOTO]

04/06/2016 09:00

Pierwsza w dziejach Łomży gala MMA przeszła już do historii. W piątkowy wieczór obejrzeliśmy w hali im. Olimpijczyków Polskich osiem walk, z których każda jest odrębną historią. Z dobrej strony pokazali się w nich zawodnicy łomżyńskich klubów MMA, którzy w większości wygrali swoje starcia.

Gala rozpoczęła się z opóźnieniem ze względu na kłopoty organizatorów spowodowane spóźnieniem dwóch zawodników. Kiedy już jednak zniecierpliwiona publiczność została wpuszczona do środka wszystko potoczyło się szybko i sprawnie.

- Zorganizowaliśmy już ponad 30 takich eventów także i ten musiał się udać - rzucił na gorąco organizator gali Krzysztof Biernacki z Federacji 3F.

Na początek mogliśmy obejrzeć w akcji czterech młodych fighterów z Łomży w walkach amatorskich. Niestety, nie wszystkim poszlo tak, jak tego chcieli. Najpierw, bardzo kontrowersyjną zdaniem teamu z Ostrołęki decyzją sędziów, Krystian Nosek pokonał Gora Harutyunyana. Nosek miał bardzo dużą przewagę w stójce i zadawał wiele ciosów, które dochodziły celu. Z kolei Harutyunyan co raz rzucał swoim przeciwnikiem na matę i górował w parterze, jednak nie potrafił tej przewagi w żaden sposób zrealizować. W ocenie sędziów na zwycięstwo zasłużył właśnie zawodnik Fight Club Łomża.

Reklama

W kolejnej walce Hubert Sulewski przegrał przez T.K.O. w trzeciej rundzie z Mansurem Azhievem. W pierwszej i na początku drugiej rundy wyraźną przewagę w stójce miał Sulewski. Niestety, nie walczył chyba do końca zgodnie z planem taktycznym, za co był upominany ze swojego "narożnika". W rezultacie okazało się, że zabrakło kondycji i od połowy drugiej rundy przewagę zaczął już zyskiwać jego rywal. W trzecim starciu zawodnik Fight Club Łomża nie miał już nic do powiedzenia i został całkowicie zdominowany przez Czeczena w parterze. Mocne ciosy, próba poddania zza pleców i znów potężne uderzenia na głowę Sulewskiego bez odpowiedzi z jego strony spowodowały, że sędzia Paweł Kiełek przerwał tę nierówną walkę.

Pierwsza runda trzeciej walki była bardzo wyrównana. Trudno było wskazać jej zwycięzcę bez sędziowskich notatek na kartach punktowych. Jednak już od drugiej rundy zarysowała się coraz wyraźniejsza przewaga Krystiana Cwaliny, który ze schowanym w pozycji żółwia Adrianem Kozikowskim robił dosłownie co chciał. Walka była bardzo widowiskowa i rozgrzała publiczność w hali. W trzeciej rundzie Cwalina kontynuował dzieło zniszczenia na swoim rywalu i ostatecznie Paweł Kiełek po 1:19 min. przerwał ten pojedynek ogłaszając zwycięstwo przez T.K.O. wojownika z Łomży.

Reklama

Czwartą i ostatnią tego wieczoru walkę amatorską stoczyli Michał Romaneczko i Patryk Nacewicz. Niestety, reprezentant klubu Dziki Wschód Biała Podlaska okazał się zbyt mocnym przeciwnikiem dla zawodnika z Łomży. Od samego początku uzyskał przygniatającą przewagę w stójce, którą jako karateka miał opanowaną na znacznie wyższym poziomie. Jego ciosy były precyzyjne i bardzo mocne, a Patryk nie umiał znaleźć na nie odpowiedzi. W końcu jeden z takich właśnie ciosów, potężne kolano na wątrobę wyprowadzone w klinczu przy siatce, zakończyło już w pierwszej rundzie to starcie.

Po walkach amatorskich przyszedł czas na główną kartę wieczoru. W pierwszej walce zawodowej Damian Zorczykowski pokazał swoim podopiecznym, którzy walczyli przed nim, czego od nich oczekuje i czego próbuje ich nauczyć. Do zwycięstwa nad Robertem Collinsem potrzebował zaledwie 25 sekund. Najpierw bardzo agresywnie zaatakował swojego rywala w stójce, spróbował latającego kolana, aby płynnie przejść do zwarcia, w którym głowa Collinsa trafiła w gilotynę założoną przez Damiana i rywal odklepał.

Reklama

Do kolejnej walki wyszli Patryk Surdyn i Szymon Łowczyński. Początkowo przyciwnikiem zawodnika Black Horse MMA w jego drugiej zawodowej walce miał być inny rywal, jednak ten nie dojechał i na sześć godzin przed walką organizatorzy ściągnęli w zastępstwie Łowczyńskiego. W tym miejscu należy się małe sprostowanie. W wywiadzie, który obejrzycie w naszej relacji video, jest mowa o zawodowym rekordzie 2-0 Surdyna po tej walce. Otóż nieco później organizatorzy sprostowali tę informację, ponieważ walka Patryka była w formule Semi Pro i jej wynik nie jest liczony do zawodowego rekordu.

Skoro więc już wiecie, że Patryk tę walkę wygrał, to warto dopowiedzieć w jaki sposób. Łomżyniak zakończył ją również w pierwszej rundzie jednak zajęło mu to nieco więcej czasu niż Damianowi. Reprezentant Black Horse MMA szybko sprowadził walkę do parteru, gdzie zadawał ciosy i wyraźnie szukał zwycięstwa przez T.K.O. W pewnym momencie, kiedy po raz kolejny podnosił pozycję do góry, by zadawać w niej ciosy, zostawił rękę, co chciał wykorzystać rywal. Próba założenia balachy nie była jednak skuteczna, a Surdyn po kilku kolejnych ciosach znalazł się nagle za plecami Łowczyńskiego i właśnie duszeniem zza pleców zakończył tę walkę już w pierwszej odsłonie.

Reklama

W pierwszej z dwóch głównych walk wieczoru spotkały się Katarzyna Lubońska i Renata Cseh-Lantos. Pierwszą rundę należy zapisać dla Węgierki, która mocno zaskoczyła Lubońską spodziewającą się raczej dążenia przez swoją rywalkę do parteru. Okazało się jednak, że ta woli walkę w stójce i choć jej ataki nie były płynne i brakowało im kontynuacji, to w każdy pojedynczy cios ręką czy nogą wkładała maksimum siły. Odczuła to Lubońska, co zresztą przyznała po walce i widać było to w klatce. Po pierwszej rundzie, wygranej przez Cseh-Lantos, Polka wysłuchała uwag i wskazówek swojego narożnika i w kolejnych dwóch starciach to ona była górą. Wreszcie zaczęła wykorzystywać swoje atuty czyli znacznie większy zasięg rąk i nóg oraz wyższy wzrost. Jej ciosy zaczęły trafiać do celu i jednocześnie stopować Węgierkę i to Polka zasłużenie wygrała tę walkę po jednogłośnej decyzji sędziów.

Po ostatniej walce wieczoru, w której Mateusz Zawadzki zmierzył się z Rafałem Lewoniem spodziewaliśmy się chyba czegoś zupełnie innego. Zawadzki miał dużo do wygrania i równie wiele do stracenia. W przypadku zwycięstwa miał zagwarantowany powrót do klatki KSW już podczas najbliższej gali. Porażka odsuwała tę możliwość na bliżej nieokreśloną przyszłość. Nic więc dziwnego, że to Zawadzki jako pierwszy zaatakował próbując od samego początku wypracować przewagę nad swoim rywalem. Lewoń jednak bardzo umiejętnie odpierał te ataki, nie pozwalał na silne kopnięcia, a kiedy trzeba klinczował przy siatce. Kiedy walka zeszła do parteru okazało się, że jest też silniejszy od Mateusza. To właśnie w tej płaszczyźnie już w pierwszej rundzie zarysowała się przewaga Rafała Lewonia. W drugiej odsłonie przewaga ta jeszcze się powiększyła, a przeciwnik zawodnika z Ełku, widząc szansę na zwycięstwo przed czasem, włożył w to starcie maksimum wysiłku. Okazało się to właściwą taktyką, bo po gradzie mocnych ciosów oraz łokci rzuconych na głowę leżącego na plecach "Barniego", Lewoń poddał przeciwnika przez duszenie.

Reklama

Zapraszamy do obejrzenia naszej relacji wideo z pierwszej w Łomży gali MMA, w której znajdziecie również wywiady ze zwycięzcami wczorajszych walk zawodowych.

Walki wieczoru:

77 kg.: Rafał Lewoń pok. Mateusza Zawadzkiego przez poddanie (duszenie), 2. runda (4:59) 57 kg.: Katarzyna Lubońska pok. Renatę Cseh-Lantos decyzją sędziów

Główna karta:

Semi-Pro. 61 kg.: Patryk Surdyn pok. Szymona Łowczyńskiego przez poddanie (duszenie zza pleców), 1. runda (3:08) 70 kg.: Damian Zorczykowski pok. Roberta Collinsa przez poddanie (gilotyna), 1. runda (0:25)

Pozostałe (walki amatorskie na zasadach AFC, 3 x 3 min.).

77 kg.: Michał Romaneczko pok. Patryka Nacewicza przez KO (kolano na wątrobę), 1. runda (2:29) 77 kg.: Krystian Cwalina pok. Adriana Kozikowskiego przez TKO (ciosy w parterze), 3. runda (1:19) 61 kg.: Mansur Azhiev pok. Huberta Sulewskiego przez TKO (ciosy w parterze), 3. runda (1:38) 66 kg.: Krystian Nosek pok. Gora Harutyunyana decyzją sędziów

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości