Czy ŁKS 1926 Łomża stanie się Sportową Spółką Akcyjną z udziałem miasta? Przydent Mieczysław Czerniawski nie wykluczył takiej możliwości. Podczas wczorajszej sesji zadeklarował swoją otwartość na tę formę wspierania klubu. Zastrzegł jednak, że oprócz miasta, do spółki muszą przystąpić inne podmioty.
Dyskusję o ŁKS-ie wywołał wiceprzewodniczący Rady Miasta Mariusz Chrzanowski, który zadał pytanie, czy zdaniem prezydenta istnieje szansa, by ŁKS funkcjonował bez przeszkód przynajmniej na obecnym poziomie III ligi. Wyraził on obawę, że może dojść do likwidacji klubu.
Prezydent Czerniawski przypomniał, że niedawno spotkał się z zarządem i trenerem ŁKS-u. Pod koniec spotkania z ust trenera Krzysztofa Przytuły padło stwierdzenie, że jedyną możliwością normalnego funkcjonowania klubu i jego rozwoju jest utworzenie spółki z udziałem miasta. Mieczysław Czerniawski stwierdził, że otwarty jest na takie rozwiązanie, ale uzależnił udział miasta w tym projekcie od pozyskania również innych udziałowców do takiej spółki.
- Dziś nie ma szans, aby samorząd miasta utrzymał, nawet na poziomie trzeciej ligi, klub piłkarski. Chyba, że wszystkie środki, które mamy na kulturę fizyczną na przyszły rok przeznaczymy na ŁKS. I to zabraknie. Pan trener zaproponował, że jedynym rozwiązaniem i ratunkiem dla ŁKS-u jest powołanie spółki z udziałem miasta. Ja powiedziałem, że sprawa jest otwarta tylko musimy znaleźć do tej spółki chętnych - zapowiedział prezydent.
Prezydent podkreślił, że odpowiedzialność prezydenta i Rady Miasta dotyczy tworzenia warunków dla uprawiania sportu przez dzici, młodzież i dorosłych. Zdaniem prezydenta te warunki w Łomży istnieją za sprawą stworzonej infrastruktury i bardzo niskich opłat za korzystanie z obiektów zarządzanych przez MOSiR.
Mieczysław Czerniawski poinformował, że rozpoczął rozmowy z dwoma potencjalnymi, dużymi sponsorami, którzy mogliby wesprzeć ŁKS. Prezydent nie ujawnił jednak o kim mówi. Jednocześnie zaapelował do wszystkich łomżyńskich przedsiębiorców, aby zechcieli wspomóc klub. Prezydent przypomniał jednak, że największym problemem w rozmowach z potencjalnymi sponsorami są zaszłości z okresu, kiedy dawny ŁKS występował na zapleczu ekstraklasy. Po tamtym okresie pozostały poważne zobowiązania finansowe i choć obcnie istniejący ŁKS 1926 pod względem prawnym jest od nich wolny, to w świadomości osób mogących pomóc klubowi wygląda to inaczej. Stare długi muszą obecnie spłacać czonkowie dawnych zarządów, którzy nie mieli wówczas świadomości odpowiedzialności finansowej.
- Dlatego powinniśmy dbać dzisiaj o dobry wizerunek ŁKS-u. Ja nie będę komentował ostatniej decyzji. Pan przewodniczący Chrzanowski mówił o ostatnim meczu. Ostatni mecz się nie odbył ale nie chcę komentować zachowania tych zawodników czy zarządu. Natomiast jedno, co jest optymistyczne i dlaczego jestem gotów całym sercem zaangażować się w ŁKS, to że tam są zawodnicy nasi, łomżyńscy - zadeklarował prezydent Czerniawski.
Z kolei drugi z wiceprzewodniczących Rady Miasta, Zbigniew Lipski, zwrócił uwagę na nieco inne aspekty związane również z ŁKS-em. Przedstawił on efekty działania kibiców klubu, którzy skrót nazwy swojego klubu, przy użyciu farby w spreju, umieszczają gdzie tylko to możliwe.
- Na blokach, na altankach śmietnikowych, na stacjach trafo ponapisywany ŁKS, ŁKS, ŁKS... Ja już kiedyś mówiłem, że z przyjemnością dałbym jakieś pieniądze na ŁKS pod warunkiem, że oni wychowają swoją młodzież czy kibiców i nie będzie takiego wandalizmu - zauważył Zbigniew Lipski, który zwrócił się z prośbą do mieszkańców o pomoc w ustaleniu wandali.
Komentarz
Sprawa utworzenia na bazie ŁKS-u Sportowej Spółki Akcyjnej powraca po kilku latach. Pomysł ten padł już dużo wcześniej, jeszcze za czasów tzw. "starego" ŁKS-u. Podjęte wówczas próby powołania takiej spółki zakończyły się jednak niepowodzeniem. Główną przyczyną było wysokie zadłużenie klubu. Obecnie, formalnie tego problemu nie ma, a jeśli jest jakieś zadłużenie, to nie zbliża się ono nawet swoją wielkością do tego dawnego. Również otwartość prezydenta powiększa szanse na takie rozwiązanie. Czy jednak uda się znaleźć innych udziałowców i powołać taką spółkę, pokaże czas. Z pewnością nie będzie łatwo, choćby z powodu wciąż świeżej pamięci o dawnych długach i wynikających z tego problemach osób związanych dawniej z klubem. Tak naprawdę jednak powołanie takiej spółki wydaje się możliwe pod warunkiem dużej determinacji zarządu i jego zaangażowania oraz wsparcia prezydenta. Należy tylko zwrócić uwagę na fakt, że funkcjonowanie Sportowej Spółki Akcyjnej na poziomie trzeciej ligi (czwarty poziom rozgrywkowy) chyba mija się z celem. W najbliższej perspektywie celem nowej spółki powinien być awans przynajmniej do II ligi, która po reformie rozgrywek ma obejmować swoim zasięgiem cały kraj. Dopiero wtedy pojawią się korzyści w sensie marketingowym, które będą w stanie zrównoważyć nakłady, jakie będą musieli ponosić udziałowcy. Oczywiście jest to możliwe i realne. Warunkiem podstawowym jest jednak znalezienie podmiotów, które będą gotowe w takim przedsięwzięciu uczestniczyć.