Reklama

Ciepły wieczór, parkowa ławka i dźwięk pedałówki. Kurpiowska nuta niosła się po Nowogrodzie [VIDEO i FOTO]

Wczorajsze, późne popołudnie. Słońce powoli zachodziło nad Nowogrodem, a w parku w samym centrum miasteczka zrobiło się na moment głośniej niż zwykle. Zamiast szumu drzew i rzadko przejeżdżających aut – nagle rozbrzmiał głęboki ton pedałówki, pisk skrzypiec i miarowe uderzenia bębenka. Ktoś usiadł na ławce, ktoś inny przystanął w drodze z pobliskiego sklepu, vis-à-vis okazałego budynku gminnej biblioteki. Ot, zwykły letni wieczór, który na chwilę zamienił się w mały, kameralny koncert dla przechodniów.

To była zupełnie spontaniczna akcja. Kapela Kurpiowska z Nowogrodu „Na dwa i na trzy”, która na co dzień ćwiczy w murach Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury, tym razem spakowała instrumenty i wyszła bezpośrednio do ludzi. Pomysł rzuciła dyrektorka ośrodka: zamiast dusić się w sali przy czwartkowej próbie, lepiej pograć w parku. Ludzie przynajmniej posłuchają.

- Raz na jakiś czas zbieramy się tutaj w parku na takie swobodne próby plenerowe – mówi Rafał Sendrowski, który w zespole gra na harmonii pedałowej, czyli tradycyjnej „pedałowce”. – Chcemy w ten sposób troszkę zaktywizować mieszkańców, przybliżyć im kulturę kurpiowską, muzykę, którą gramy. Z różnym skutkiem to nam wychodzi, co prawda, niemniej jednak zawsze ktoś się pojawi.

Reklama

„Na stare lata trąciło”

Skład kapeli jest klasyczny – dokładnie taki, jaki na Kurpiach utrwalił się po II wojnie światowej, kiedy to harmonia pedałowa na dobre wyparła dawną, prostą basetlę (zwaną tu „maryną”). Obok Rafała ze skrzypcami stoi Daniel Cwalina. Mieszkańcy znają go dobrze – na co dzień to Przewodniczący Rady Miejskiej w Nowogrodzie, ale po godzinach odkłada urzędowe sprawy na bok.

- Gram, bo to lubię, bo się okazało, że nie jest to takie trudne – śmieje się Daniel Cwalina. Wspomina, że kontakt z kurpiowszczyzną miał od dziecka, jeszcze w szkole podstawowej podczas zajęć ze śpiewu i tańca. – Jakoś to ziarenko wpadło, potem trochę obumarło, a na stare lata trąciło, tak? Myślę, że takie wyjście bezpośrednio do mieszkańców ma sens. Może u jakiegoś dzieciaka, który tu przechodzi, też zasieje się takie ziarenko kultury?

Reklama

Trzecia w składzie jest Karolina Piątek z bębenkiem, na co dzień dyrektorka  nowogrodzkiego domu kultury. 

- Gramy tak naprawdę od niedawna, jakieś dwa, trzy lata – opowiada Karolina. – Zaczęło się od tego, że Rafał grał na harmonii, Daniel na skrzypcach i brakowało kogoś do bębenka, więc dołączyłam. 

A nazwa „Na dwa i na trzy”? Melodie kurpiowskie po prostu bębni się albo na dwa, albo na trzy.

- Staramy się spotykać regularnie, żebyim móc też występować w różnych przeglądach. Sprawia nam to wielką przyjemność. Mamy nadzieję, że mieszkańcom też. Fajnie by było, gdyby wiedzieli, że tu jesteśmy i zaglądali częściej. Zawsze raźniej się gra, jak jest publiczność.

Reklama

Sukcesy z boku luźnego grania

Choć w parku muzycy grali bez zadęcia to „Na dwa i na trzy” to obecnie jedna z prężniejszych kapel w regionie. Tylko w tym roku przywieźli drugie miejsce z Ogólnopolskiego Nadbużańskiego Festiwalu w Broku oraz drugie z Regionalnego Przeglądu w Zbójnej. Rok temu zgarnęli pierwsze miejsce na przeglądzie powiatu łomżyńskiego i drugie na lokalnych Dniach Kultury Kurpiowskiej. Regularnie wspierają Kobiecy Zespół Śpiewaczy, grają w skansenie i współpracują z Fundacją Adama Chętnika.

Kilka zagranych polek, parę uśmiechów od przechodniów i szybkie pakowanie sprzętu przed zmierzchem. Muzycy z „Na dwa i na trzy” nie robią z tego wielkiego wydarzenia – po prostu grają, bo to lubią. I choć Nowogród to niewielki festiwalowy amfiteatr, to właśnie takie drobne, czwartkowe hałasowanie pod biblioteką pokazuje, że lokalna tradycja nie musi kurzyć się w gablotach. Żyje tak długo, jak długo komuś chce się targać ciężką harmonię na parkową ławkę. 

Reklama

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/07/2026 12:15
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama