Reklama

Trzy urzędy, jeden rów. Działkowcy walczą o bezpieczną drogę

Kto choć raz próbował dojechać rowerem lub dojść pieszo do Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Relax” w Starych Kupiskach (przy ul. Ostrołęckiej 2), ten wie, że to sport ekstremalny. Wyjazd z Łomży w kierunku Ostrołęki to dziś ruchliwa trasa wojewódzka nr 760 (dawna krajowa „61”), na której rządzą tiry. Dla działkowców – w tym starszych ludzi i rodzin z dzieciakami – wyprawa na własną grządkę z łopatą czy sadzonkami na bagażniku oznacza dziś ocieranie się o pędzące ciężarówki.

Ścieżka, która urywa się nad głębokim rowem

Dla zachodniej części Łomży i okolicznych wsi ogrody „Relax” to zielone płuca i główne miejsce weekendowego resetu. Sezon w pełni, pogoda sprzyja, więc ruch na trasie jest ogromny. Problem w tym, że cykliści i piesi nie mają tu wydzielonego, bezpiecznego pasa. Muszą dzielić wąskie pobocze z pędzącymi samochodami.

Najgorsza sytuacja jest jednak w miejscu, gdzie trasa przecina rzeczkę Lepacką Strugę. Tam pobocze znika całkowicie.

- Przejście nad ciekiem wodnym w ciągu DW670 jest bardzo niebezpieczny miejscem dla użytkowników tej drogi z uwagi na praktyczny brak pobocza drogi, co zmusza pieszych do korzystania z „dzikiego przejścia” poza barierkami ochronnymi, bezpośrednio nad głębokim rowem z ciekiem wodnym - piszą autorzy petycji.

Reklama

Urzędniczy pat na granicy administracyjnej

Dlaczego do tej pory nikt nie wybudował tam porządnej ścieżki rowerowej i chodnika? Jak to często bywa – przez granice na mapie. Ten krótki, ale kluczowy odcinek leży na styku trzech samorządów: Województwa Podlaskiego, Miasta Łomża oraz wiejskiej Gminy Łomża. Żaden z urzędów nie może po prostu wejść tam z ekipą budowlaną bez porozumienia z sąsiadami.

Stąd petycja trafiła jednocześnie do trzech adresatów: Marszałka Województwa, Prezydenta Łomży oraz Wójta Gminy Łomża. Działkowcy domagają się, by urzędnicy usiedli przy jednym stole, podpisali porozumienie i wspólnie sfinansowali budowę drogi pieszo-rowerowej wraz z niezbędną kładką nad ciekiem wodnym.

Reklama

Co ciekawe, na poziomie lokalnym chęci są i to spore. Prezydent Łomży już wcześniej deklarował, że miasto dorzuci się do tej inwestycji i rozmawiał o tym z Marszałkiem.

Jeszcze ciekawszy plan ma Wójt Gminy Łomża, który również deklaruje wkład finansowy. Chce on pójść o krok dalej i nie ograniczać się tylko do odcinka przy ogrodach działkowych. Gmina proponuje, by nowo powstałą ścieżkę rowerową wydłużyć aż do węzła Łomża Zachód na trasie S61, a docelowo pociągnąć ją nawet do hotelu Via Baltica.

Dla działkowców i mieszkańców byłby to komunikacyjny strzał w dziesiątkę. Powstałaby bezpieczna, długa trasa omijająca niebezpieczne fragmenty ruchliwej drogi wojewódzkiej.

Reklama

Wszystko zależy teraz od Białegostoku. Droga wojewódzka nr 760 podlega pod Urząd Marszałkowski i to tam musi zapaść ostateczna decyzja o starcie wspólnego projektu. Działkowcy i rowerzyści mają nadzieję, że petycja zmusi decydentów do szybkiego działania. 

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości