Kuratorium oświaty zamknęło sprawę krótkim stwierdzeniem: uchybień nie ma, skarga bezzasadna. Ale prokuratorzy najwyraźniej czytają te same akta inaczej. We wtorek, 17 marca, ruszyło oficjalne śledztwo w sprawie możliwego przestępstwa seksualnego wobec niepełnosprawnej mieszkańki Nowogrodu, uczennicy Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Ostrołęce.
Wszystko zaczęło się od desperackiego sygnału matki. Jej córka uczy się w ostrołęckiej placówce i to tam, według kobiety, doszło do dramatu. 3 października 2025 roku dziewczyna miała zniknąć ze szkoły na kilka godzin, wyprowadzona przez innego podopiecznego, Konrada P.
Urzędnicy z kuratorium, którzy pojechali na kontrolę, mają jednak swoją wersję. Według ich ustaleń dziewczyna nigdzie nie wyszła – po prostu nie przyszła na lekcje, a potem wychowawczyni znalazła ją z kolegą w koedukacyjnej toalecie. W raporcie czytamy o „paleniu papierosów”, co miał potwierdzić sam Konrad. Co ciekawe, notatki służbowe i pisemne wyjaśnienia nauczycieli w tej sprawie powstały dopiero... 2 lutego 2026 roku. Czyli cztery miesiące po samym incydencie.
W raporcie kuratorium pojawia się też zastanawiający szczegół: zanim uczennica trafiła do łazienki, widziano ją na korytarzu pod pokojem nauczycielskim. Miała być „przemarznięta”. Co działo się z nią wcześniej? Tego kontrola już nie precyzuje. Wiadomo tylko, że później w szkole dwa razy interweniowała policja, bo dziewczyna „zachowywała się niewłaściwie”. Dyrekcja wzywała służby, ale o szczegółach tych interwencji w oficjalnych pismach jest głucho.
Urzędnicy ostatecznie winę zrzucili na niską frekwencję dziewczyny i uznali, że matka nie ma racji. Ale w międzyczasie na jaw wyszły screeny rozmów, które z mamą uczennicy prowadziła jedna z nauczycielek. Padały tam mocne oskarżenia pod adresem innego pedagoga z ośrodka. Kobieta pisała wprost: człowiek ten „zaleca się” do niepełnosprawnej dziewczyny, faworyzuje ją, a w dodatku ma być seksoholikiem.
Sprawdziliśmy to. W szkole, kuratorium i w urzędzie miasta nikt o takich skłonnościach nauczyciela oficjalnie nie słyszał. Żadnych skarg, żadnych postępowań. Tyle że ofiarą w tej sprawie ma być osoba z niepełnosprawnością – ktoś, kto ze względu na swój stan zdrowia może nie potrafić ocenić, że dzieje mu się krzywda, ani nie umieć o tym opowiedzieć.
Prokuratura w Ostrołęce uznała, że sprawa jest zbyt poważna, by poprzestać na wyjaśnieniach o „paleniu papierosów”. Śledczy badają teraz, czy dziewczyna została doprowadzona do obcowania płciowego lub innych czynności seksualnych poprzez wykorzystanie jej bezbronności i braku zdolności do pokierowania swoim zachowaniem.
Kiedy próbowaliśmy o to pytać w samej szkole, w kuratorium czy w wydziale oświaty, natrafiliśmy na ścianę. Wszystkie te instytucje, które wcześniej chętnie pisały raporty o „bezzasadności skarg”, teraz nabrały wody w usta i odmawiają jakiegokolwiek komentarza.