Niepokojące sygnały płyną od mieszkańców Łomży oraz osób korzystających z uroków rzeki Narew. Na wysokości ulicy Zdrojowej zauważono śnięte ryby oraz widoczne zanieczyszczenia wody. Radny Karol Sztejno domaga się pilnych kontroli i ustalenia sprawcy ewentualnych zrzutów ścieków.
W czwartek do naszej redakcji dotarły informacje o pogarszającym się stanie rzeki w rejonie łomżyńskich bulwarów i ul. Zdrojowej. Na powierzchni wody pojawiły się martwe ryby, a sama woda – według relacji świadków – budzi poważne zastrzeżenia co do czystości.
Sprawą natychmiast zajął się radny miejski oraz lider łomżyńskich „Morsów”, Karol Sztejno. Po otrzymaniu sygnałów od zaniepokojonych mieszkańców, skierował on oficjalne pismo do Prezydenta Łomży.
– Takie sygnały nie mogą być ignorowane. Rzeka Narew to jeden z najważniejszych elementów naszego środowiska i miejsce, z którego korzystają mieszkańcy. Musimy wspólnie zadbać o jej stan – podkreśla radny Sztejno.
Reklama
W swoim wystąpieniu radny prosi o niezwłoczne powiadomienie odpowiednich służb: Wojewódzkiego Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku, Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, Państwowej Straży Rybackiej - innych właściwych instytucji odpowiedzialnych za monitoring jakości wód.
Pytanie o przyczyny obecnego stanu rzeczy pozostaje otwarte. Czy mamy do czynienia z tzw. przyduchą zimową, czy może – co sugerują niektórzy mieszkańcy – jest to efekt nielegalnych zrzutów?
Warto przypomnieć, że to nie pierwszy raz, kiedy Narew w Łomży „choruje”. Podobne sytuacje zdarzają się cyklicznie. W sierpniu ubiegłego roku informowaliśmy o drastycznym zanieczyszczeniu rzeki, kiedy to jeden z mieszkańców po kąpieli w Narwi nabawił się bolesnej wysypki. Wówczas świadkowie donosili o pływającym w wodzie papierze toaletowym i fetorze typowym dla ścieków bytowych.