Emocje sięgnęły zenitu podczas ostatniej gali Triada Underground, gdzie Dominik Dąbrowski, znany kibicom jako "Domino", udowodnił, że jest poważnym kandydatem do mistrzowskiego pasa.
W eliminatorze do tytułu nie dał żadnych szans Viktorowi Trusowi, kończąc pojedynek efektownym nokautem. Kilka tygodni po triumfie na gali Fight District, Dąbrowski ponownie wszedł do klatki, tym razem z jeszcze większą determinacją. Decyzja o walce zapadła błyskawicznie: szybki telefon, natychmiastowa zgoda i pełna mobilizacja. Jak podkreśla sztab zawodnika, brak urazów po poprzednim starciu pozwolił mu na natychmiastowy powrót do rywalizacji.
Stawka była wyjątkowa. Zwycięzca eliminatora otrzymywał przepustkę do pojedynku o pas mistrzowski organizacji Triada Underground.
Od pierwszych sekund było widać, że Dąbrowski jest w świetnej formie. Agresywne kombinacje ciosów: prawy, lewy sierpowy, natychmiast zmusiły Trusa do defensywy. Pod koniec pierwszej rundy "Domino" trafił potężnym lewym sierpowym, jasno zaznaczając swoją przewagę.
Druga runda była jeszcze bardziej dynamiczna. Trus próbował przejąć inicjatywę, ale zawodnik prowadzony przez Macieja Tercjaka skutecznie odpowiadał – mocny cios na korpus, celna kontra i w końcówce rundy rozbity nos rywala tylko podkreślił dominację Dąbrowskiego.
Trzecia odsłona była już formalnością. "Domino" całkowicie przejął kontrolę, zmuszając Trusa do kapitulacji. Rywal padł na matę i nie był w stanie kontynuować walki. Sędzia przerwał pojedynek. Był to pierwszy oficjalny nokaut gali.
Teraz kibice czekają na kolejny pojedynek. Prawdopodobnie na początku przyszłego roku Dąbrowski zmierzy się z Karolem Kowalem (BKS Skorpion Szczecin), obecnym posiadaczem pasa. Po zwycięstwie "Domina" obaj zawodnicy stanęli twarzą w twarz, a napięcie i emocje sięgnęły zenitu. Jedno jest pewne. Szykuje się prawdziwa "bitka".