Reklama

Dobry początek rundy w wykonaniu ŁKS-u [VIDEO i FOTO]

20/03/2016 19:49

Dobry początek rundy wiosennej zanotowali piłkarze ŁKS-u 1926, którzy w drugim meczu z zespołem z czołówki tabeli zanotowali kolejne zwycięstwo, pokonując dziś Drwęcę 2:1. Żeby było jeszcze przyjemniej, to już po dwóch kolejkach praktycznie mają 9 pkt, bo za tydzień zamiast meczu dostaną punkty walkowerem.

Początek rundy to bardzo ważny okres w tym sezonie, bo harmonogram spotkań ułożył się w taki sposób, że biało-czerwoni muszą mierzyć się kolejno z zespołami z czołówki tabeli. Dwa z tych spotkań już za nimi i w obu ełkaesiacy odnieśli zwycięstwa. Dziś w dodatku nie tylko wynik cieszy, ale też lepsza niż przed tygodniem gra zespołu, który zaczyna pokazywać, na co go stać.

Dzisiejsze spotkanie wyszło naszym piłkarzom dużo lepiej i to pomimo braku w składzie Macieja Malinowskiego, który musiał pauzować za żółte kartki. Na pozycji prawego obrońcy zastąpił go nominalny prawy pomocnik Damian Gałązka i trzeba powiedzieć, że zrobił to dobrze, ustrzegając się poważnych błędów. "Malina" to jednak podpora zespołu po tej stronie boiska i dobrze, że w kolejnym spotkaniu będzie już mógł wystąpić. Z kolei na prawej pomocy zagrał dziś Karol Styś i choć był to występ poprawny, to wydaje się, że stać go na nieco więcej. Nie jest to krytyka, bo trzeba mieć świadomość, że nowy zawodnik ŁKS-u po raz pierwszy wyszedł w podstawowym składzie, a jego ubiegłotygodniowy debiut trwał zaledwie kilka minut.

Reklama

Pierwsza połowa spotkania była bardzo wyrównana, choć może trochę więcej gra toczyła się na połowie ŁKS-u. Nie było z tego jednak jakiegoś poważnego zagrożenia dla bramki Piotra Lipki. Właściwie jedynym zagrożeniem były strzały z dystansu bez większego kłopotu obronione przez Lipkę. Za to szybkie kontry w wykonaniu podopiecznych trenera Mateusza Miłoszewskiego musiały niepokoić gości. W 19. minucie indywidualną akcją popisał się Łukasz Zaniewski, który nie zdążył oddać strzału, bo tuż przed linią pola karnego został sfaulowany. Gwizdek sędziego jednak milczał... W 35. minucie Marcin Truszkowski świetnym dośrodkowaniem z boku pola karnego obsłużył wbiegającego w nie Przemysława Olesińskiego. Napastnik uderzył piłkę głową, jednak tuż obok bramki.

Tuż przed przerwą długim, prostopadłym podaniem Olesiński uruchomił Zaniewskiego. Napastnik sprzed pola karnego mocno strzelił w kierunku bramki Drwęcy. Stojący między słupkami Krystian Paprocki co prawda zdołał odbić futbolówkę, ale przy dobitce wbiegającego Olesińskiego nie miał już najmniejszych szans i na przerwę zespoły zeszły przy stanie 1:0.

Reklama

Obraz gry w drugiej połowie nie odbiegał znacząco od tego sprzed przerwy. Oba zespoły grały uważnie nie chcąc się zbytnio odsłonić, przyczym przyjezdni musieli jednak zaatakować przy niekorzystnym dla nich wyniku. W 51. minucie byli też bardzo blisko wyrównania po ładnym uderzeniu Sebastiana Czapy, który z narożnika pola karnego trafił w spojenie słupka z poprzeczką.

W 56. minucie ładnie odpowiedzieli ełkaesiacy. Akcja była bliźniacza do tej z 35. minuty. Ponownie piłkę wrzucał Truszkowski i ponownie głową uderzał Olesiński. Niestety, z takim samym efektem, jak poprzednim razem. Za to w 74. minucie napastnik ŁKS-u już się nie pomylił. Piłkę z prawej strony płasko dośrodkował Zaniewski, a Olesiński ładnie, technicznie uderzył ze środka pola karnego zdobywając w ten sposób swoją drugą bramkę w tym meczu. Warto też odnotować, że była to druga asysta Zaniewskiego, zatem współpraca obu napastników układa się bardzo dobrze.

Reklama

Niestety, dwubramkowe prowadzenie ełkaesiacy świętowali odrobinę zbyt długo, bo już po minucie goście zdobyli bramkę kontaktową. To częsta sytuacja, że po zdobyciu gola następuje chwila dekoncentracji i samemu traci się szybko bramkę. W środku boiska piłkę dostał Michał Miller, który miał tak dużo swobody, że nie niepokojony podbiegł z nią kilkanaście metrów i uderzeniem z 25 metrów tuż przy słupku pokonał Lipkę.

Do końca spotkania wynik już się nie zmienił, choć goście robili wszystko, by wyrównać stan meczu.

Reklama

Teraz przed ełkaesiakami dwa tygodnie przerwy, bowiem wynikające z harmonogramu wyjazdowe spotkanie z Olimpia Olsztynek nie odbędzie się ze względu na wycofanie się tego klubu z rozgrywek. Biało-czerwoni otrzymają więc trzy punkty walkowerem, a kolejny mecz ponownie rozegrają w roli gospodarzy 3 kwietnia, kiedy to podejmą kolejny zespół z czuba tabeli - MKS Ełk.

Wszystkich, którzy nie mogli oglądać spotkania w trakcie naszej transmisji zapraszamy na powtórkę meczu, a po niej na rozmowę z trenerem Miłoszewskim.

Reklama

ŁKS 1926 Łomża - Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie 2:1 (1:0)

Bramki: Przemysław Olesiński 45, 74 - Michał Miller 75

ŁKS: Lipka - Gałązka, Melao, Kamienowski, Przysowa - Styś (66 Brzozowski), Rydzewski, Truszkowski (90 Lemański), Sadowski (82 Kubala) - Olesiński, Zaniewski

Drwęca: Paprocki - Kostkowski, Stankiewicz, Domżalski, Kowalski, Baranowski, Głowiński, Marcfeld, Kuciński, Czapa, Miller

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości