Reklama

Groził Tuskowi, prezydentowi Warszawy i członkom rządu. Prokuratura i minister ujawnili kulisy ataku na posesję Stefana Krajewskiego

12/01/2026 11:50

To nie był zwykły protest rolniczy, a brutalny atak na prywatność i bezpieczeństwo rodziny – tak piątkowe wydarzenia w gminie Zambrów ocenia minister rolnictwa Stefan Krajewski. 35-letni mężczyzna wylał przed posesją polityka 500 litrów gnojowicy, próbował zerwać ogrodzenie i groził śmiercią członkom rządu. Sprawa ma już swój finał w prokuraturze.

Został zakłócony mir rodzinny, spokój, zaatakowana żona, dzieci. Nie ma miejsca na to, żeby dochodziło do takich sytuacji gdziekolwiek dzisiaj. I rodzina, i sąsiedzi są przerażeni tą całą sytuacją – mówił drżącym głosem Stefan Krajewski podczas dzisiejszej konferencji prasowej.

Do zdarzenia doszło w miniony piątek, 9 stycznia. Podczas gdy minister przebywał poza domem, pod jego prywatną posesję w gminie Zambrów podjechał samochód dostawczy. Kierował nim 35-letni mężczyzna, który – jak podkreśla resort rolnictwa – nie prowadzi działalności rolniczej.

Reklama

Według ustaleń śledczych, sprawca działał z premedytacją. Z pojemnika typu mauzer wylał na drogę i posesję około 500 litrów substancji o „zielono-brązowym kolorze”. Na tym się jednak nie skończyło. Agresor przy użyciu lin przymocowanych do samochodu próbował wyrwać ogrodzenie, a następnie zaczął wykrzykiwać groźby pod adresem żony ministra, która przebywała w domu z dziećmi.

Całe zajście sprawca nagrywał i transmitował w mediach społecznościowych, licząc na poklask. Na nagraniach słychać zapowiedzi, że to „ciąg dalszy nastąpi”, oraz odwołania do polityków Konfederacji. Mężczyzna wprost mówił, kto „będzie wisiał”, wymieniając premiera, szefa MSZ, szefa MSWiA oraz prezydenta Warszawy.

Reklama

Reakcja wymiaru sprawiedliwości była błyskawiczna. Zastępca Prokuratora Okręgowego Dorota Leszczyńska poinformowała, że mężczyzna usłyszał już poważne zarzuty.

Podejrzany kierował groźby karalne wobec premiera RP, ministrów oraz prezydenta Warszawy z powodu ich przynależności politycznej, jednocześnie znieważając konstytucyjne organy Rzeczypospolitej Polskiej – wyjaśniała nam dziś prokurator Leszczyńska.

Sprawcy grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna nie przyznał się do winy, tłumacząc swoje zachowanie „indywidualną formą protestu” przeciwko umowie UE z krajami Mercosur oraz zakazowi wjazdu ciągników do Warszawy. Prokuratura zawnioskowała o trzymiesięczny areszt tymczasowy.

Reklama

„To nie rolnik, to bandytyzm”

Stefan Krajewski podczas konferencji stanowczo oddzielił rolnicze protesty od bandyckich napaści. Przyznał, że rozumie obawy rolników i akceptuje formy protestu pod biurami poselskimi, które są miejscami publicznymi. Jednak atak na prywatny dom, w którym przebywają małe dzieci, to przekroczenie wszelkich granic.

Pan sprawca nie jest rolnikiem. Mówienie, że rolnicy walczą o swój interes, jest tu nadużyciem – punktował Krajewski. Minister wskazał też na polityczne tło ataku. Jego zdaniem sprawca inspirował się retoryką środowisk Grzegorza Brauna oraz Prawa i Sprawiedliwości. – Dziwi dolewanie oliwy do ognia przez PiS. Dzisiejszy wniosek o moje odwołanie to odwet za to, że uderzam w ich grupy interesu i pseudorolników wyłudzających dopłaty – dodał.

Reklama

Co ciekawe, sprawca miał chwalić się, że liczy na pomoc prawną Ordo Iuris, powołując się na wcześniejsze interwencje tej organizacji.

Spięcie z posłem Gwiazdowskim: „Czy ktoś krzyczał, że będziesz wisiał?”

Echa wydarzeń w Zambrowie przeniosły się natychmiast do sieci. Głos zabrał poseł Kazimierz Gwiazdowski, przypominając, że w przeszłości sam był ofiarą podobnych ataków.

Panie ministrze, współczuję panu, bo też to przeżywałem w roku 2020, tylko jakoś dziwnym trafem ci, którzy brali udział w tych akcjach, dzisiaj są dyrektorami u pana – napisał w mediach społecznościowych Gwiazdowski, sugerując hipokryzję obecnej władzy.

Reklama

Riposta Stefana Krajewskiego była szybka:

Czy ktoś przed Pańskim domem krzyczał: „Będziesz wisiał, Kazik”?

Minister zapowiedział, że nie da się zastraszyć, choć przyznał, że obawia się o bezpieczeństwo rodziny. Przypomniał tragiczne losy prezydentów Narutowicza i Adamowicza, ostrzegając, że od słów i gróźb jest tylko mały krok do tragedii.

Sprawca chciał być bohaterem narodowym. Takim bohaterem nigdy nie będzie – skwitował Krajewski.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości