48 zawodników, w tym trzy kobiety stanęło na starcie drugiej edycji zawodów triathlonowych TRIATHLON MOSiR ŁOMŻA. Zawody ukończyło 47 osób, a impreza okazała się sukcesem pod każdym względem, zarówno sportowym, jak też organizacyjnym. Dopisała także pogoda.
Od ubiegłorocznego debiutu łomżyńska impreza mocno się rozwinęła. Dobre opinie po pierwszym w historii Łomży triathlonie przyciągnęły dwukrotnie większą liczbę zawodników (rok wcześniej wystartowało 24 osoby), dzięki czemu rywalizacja stała na wyższym poziomie i cała impreza była większa. Na wysokości zadania stanęli też pracownicy MOSiR-u jako organizatora, mając już doświadczenie z ubiegłego roku.
Mimo, że uczestników było więcej i przyjechali również z dalszych regionów naszego kraju, to i tak zwycięzca okazał się ten sam. Bartosz Awruk z Białegostoku, reprezentujący wraz z kolegami Stowarzyszenie "Nadaktywni", całkowicie zdeklasował wszystkich konkurentów, osiągając na mecie niemal czterominutową przewagę. Trithloniści z białostockiego stowarzyszenia pokazali zresztą, że poza nimi prawie nikt w tej rywalizacji się nie liczył, jeśli mowa o wyniku sportowym. Prawie, bo choć w pierwszej dziesiątce znalazło się ich aż dziewięciu, to białostoczan rozdzielił reprezentujący łomżyński MOSiR Daniel Pupek z Kolna, który zajął bardzo wysokie, a jednak najgorsze dla sportowca, czwarte miejsce.
- Zależało mi na brązie, ale tym razem nie wyszło - przyznał Daniel na mecie.
W tym roku po raz pierwszy w łomżyńskim triathlonie udział wzięły też panie. Było ich trzy i trzeba powiedzieć, że na mecie znalazły się wcześniej niż niejeden mężczyzna. Najlepsza z nich okazała się Malwina Twardowska, która do Łomży przyjechała aż z Okocimia. Co ciekawe, dla Malwiny był to dopiero drugi triathlon w życiu, a w pierwszym udział wzięła... wczoraj. Pozazdrościć kondycji!
W łomżyńskich zawodach triathloniści mieli do pokonania identyczną trasę jak w ubiegłym roku, o łącznej długości 19 kilometrów. Na początek musieli przepłynąć 1000-metrowy odcinek rzeki. Start wyznaczono na plaży miejskiej, a metę w okolicy Centrum Rehabilitacji. Następnie uczestnicy przesiedli się na rowery, na których pokonali 15-kilometrowy odcinek na trzech pętlach: bulwary – ulica Rybaki – ulica Sikorskiego aż do skrzyżowania z ulicą Włościańską w Piątnicy. Ostatnią konkurencją był bieg na 3000 metrów ulicami Rybaki, Żydowską oraz alejkami na bulwarach, gdzie ustawiono metę.