Reklama

Jakub Maliszewski mistrzem Polski. Maliszewski: Przełom nastąpił przy pomocy Dominikowi Dąbrowskiego

Podczas Mistrzostw Polski amatorów w boksie, które odbyły się w stolicy, triumfował reprezentant klubu Hunter Kickboxing Łomża, Jakub Maliszewski. Po trzech efektownych pojedynkach młody pięściarz sięgnął po złoty medal, zdobywając tytuł mistrza Polski.

Maliszewski, trenowany przez Macieja Tercjaka, od początku turnieju imponował wysoką formą i ogromną determinacją. W pierwszej walce jego rywal nie był w stanie kontynuować pojedynku. Narożnik przeciwnika poddał walkę w trzeciej rundzie. W półfinale zawodnik z Łomży ponownie udowodnił swoją dominację, pewnie pokonując przeciwnika i meldując się w decydującym starciu o złoto.

Decydująca walka była popisem techniki i charakteru Maliszewskiego. 

- Przy walce finałowej wiedzieliśmy, że przeciwnik też będzie szedł do przodu i szukał mocnych ciosów, ale w tej walce pokazałem swoje najlepsze cechy w ringu, czyli wyczucie czasu i pracę na nogach. Nie dałem mu się rozwinąć w akcjach ofensywnych i ciągle go stopowałem swoimi kontrami, co zakładaliśmy z trenerem przed walką. To pozwoliło mi sięgnąć po tytuł mistrza Polski - relacjonował świeżo upieczony mistrz.

Reklama

Dla 22-latka to ważny moment w karierze, zwłaszcza po zeszłorocznym występie, gdy sięgnął po srebro w kategorii 86 kg. 

- Już w zeszłym roku walczyłem na tej imprezie, wtedy zająłem drugie miejsce. Po tym występie pozostałem w ciągłym treningu, robiąc tylko krótką, tygodniową przerwę. W tym czasie zostawiłem na macie mnóstwo potu i trzymałem się wielu wyrzeczeń - wspomina Maliszewski.

Młody bokser nie zwalniał tempa. W marcu zwyciężył w Suwałkach, w czerwcu stoczył kolejną walkę w Warszawie, która zakończyła się porażką, ale nie załamała jego ducha. 

Reklama

- Największy przełom nastąpił jakieś dwa miesiące temu, kiedy pomagałem w przygotowaniach mojemu koledze klubowemu, Dominikowi Dąbrowskiemu. Wtedy poczułem, że to, co robię praktycznie codziennie, ma sens i przynosi oczekiwane rezultaty - podkreśla zawodnik.

Z rekordem 3-2 Maliszewski przystąpił do mistrzostw z jasno określonym celem: złotym medalem. 

- Jechałem tam tylko z jednym celem, złoto. Pierwsza walka to była moja ciągła dominacja i zwycięstwo. Druga walka, półfinałowa, była cięższa, ponieważ przeciwnik prezentował styl, który nie pozwalał mi aż tak rozwinąć skrzydeł. Ciągła presja i mocne ciosy, ale pracą na nogach i kontrami pokonałem swoje największe demony - mówi.

Reklama

Mistrz Polski amatorów już szykuje się do kolejnego wyzwania. 

- Przede mną walka na charytatywnej gali Boxing Challenge z miejscowym zawodnikiem. Zrobię wszystko, aby po raz kolejny moja ręka powędrowała w górę po końcowym gongu i żebym skończył ten rok z bilansem 7-2 - dodaje Maliszewski.

Sukces Jakuba Maliszewskiego to efekt nie tylko talentu, ale też ciężkiej pracy, dyscypliny i wsparcia trenera Macieja Tercjaka. Jego triumf w Warszawie jest dowodem, że konsekwencja i poświęcenie w sporcie przynoszą wymierne efekty.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości