Reklama

Jubileuszowy bieg Łobodzińskiego po 123 piętrach wieżowca [FOTO]

23/04/2017 13:17

Był to najdłuższy zorganizowany w budynku bieg po schodach w historii. Piotr Łobodziński - nasz łomżyński towerrunner, dziś startujący po raz setny w tej dyscyplinie, w seulskim wieżowcu Lotte World Tower zajął drugi miejsce. 

Piotr Łobodziński odbył dziś swój setny bieg na schodach poczynając od 2011 roku, kiedy to rozpoczęła się jego kariera wdrapywania na najwyższe budynki na świecie. Okrągła setka przypadła na dość odległy i bardzo charakterystyczny start. Odległy, gdyż bieg odbył się w Seulu, stolicy Korei Południowej. Charakterystyczny, ponieważ był to jak do tej pory najdłuższy zorganizowany w budynku bieg po schodach w historii tej dyscypliny.

Zawodnicy mieli do pokonania aż 123 piętra i dokładnie 2917 stopni, niedawno otwartego, piątego pod względem wysokości (555 m) biurowca na świecie - Lotte World Tower.

Reklama

Biegacz klubu LŁKS Prefbet Śniadowo Łomża zajął drugie miejsce, przegrywając rywalizacją z Australijczykiem, ale z osiągniętego miejsca i czasu był zadowolony i nie krył satysfakcji:

- Do pokonania mieliśmy 500 metrów w pionie, 123 piętra i 2917 stopni, co przyprawiało każdego biegacz o zawrót głowy już przed biegiem. Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują. Może nie osiągnąłem wymarzonego rezultatu, aby zwieńczyć mój setny jubileusz, ale drugie miejsce z czasem poniżej 16 min jest wynikiem satysfakcjonującym. Przez cały dystans czułem się dość komfortowo. Zacząłem bardzo spokojnie i biegłem za przyszłym zwycięzcą Markiem Bourne. Około 80 piętra rywal przypuścił atak i nie utrzymałem jego pleców, czego na linii mety trochę żałowałem. Nie padłem zmęczony jak ostatnio na Wieży Eiffla, więc chyba coś tam w baku jeszcze zostało. Może mogłem dać z siebie więcej, ale tego już się nie dowiem – relacjonuje Łobodziński.

Reklama

Na trzecim miejscu bieg ukończył Włoch - Emanuele Manzi. Korea Południowa jest już 26 krajem na liście Łobodzińskiego, w którym wziął udział w zawodach sportowych.

- Podsumowując start dochodzę do wniosku, że te długie biegi wcale nie muszą być trudniejsze i cięższe od tych krótkich, 4 minutowych. Tam się leci na maksa od początku i ma mecie przeważnie boli bardziej. Niemniej dzisiejszy jubileuszowy start zaliczam do udanych, dobry trening przed czerwcowymi Mistrzostwami Świata na podobnym dystansie w Chinach – dodaje łomżyński towerrunner.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości